Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Czwartek, 18 sierpnia 2022 03:38
Reklama

Mam kilka chwil w swoim życiu, kiedy czuje sie tak zupełnie szczęśliwa i dumna ze swojej pracy

Karolina Skorek, artystka polskiego pochodzenia mieszkająca w Walii w Wielkiej Brytanii. Tworzy surrealistyczne obrazy, łącząc i modyfikując fotografie i inne materiały. Najbardziej znana jest ze swoich fotografii artystycznych, które wyglądają zarówno jak prawdziwe fotografie, jak i obrazy. Jej prace zachęcają do interpretacji postrzegania piękna, melancholii oraz współcześnie rozumianych mitów. Zajmuje się sztuką konceptualną, kreacyjną, komentującą rzeczywistość. Jej zdjęcia publikowane były w Vogue, Harper’s Bazaar czy Tatler Asia. Były również pokazywane na wystawach w Wielkiej Brytanii, Włoszech, Słowacji i w Stanach Zjednoczonych. Jej fotografie podbijają serca jurorów w międzynarodowych konkursach fotograficznych.
Mam kilka chwil w swoim życiu, kiedy czuje sie tak zupełnie szczęśliwa i dumna ze swojej pracy

Urodziłaś się i kształciłaś w Polsce, a potem wyjechałaś do Wielkiej Brytanii. Jak to się stało?

Rodzice wyjechali do Walii, ja byłam wtedy na 2 roku studiów na ASP we Wrocławiu - przylatywałam do nich na święta i wakacje… po obronie dyplomu pojechałam na długie wakacje, żeby zarobić na nowy aparat…i zostałam. Zakochałam się w Walii, jej lasach i wrzosowych wzgórzach. W języku Walijskim jest takie słowo „hiraeth” symbolizujące tęsknotę za tym co utracone, szczególnie jeśli chodzi o Walijczyków i ich ziemię i kulturę… Słowo nie przetłumaczalne na inny język… ale za każdym razem gdy wyjeżdżam z Walii właśnie to czuję - ogromną tęsknotę za tą ziemią, ludźmi i językiem. Sama nie mówię po Walijsku, ale język jest przepiękny. Pomimo wielu podróży, tu zawsze wracam. Znalazłam tu mój kawałek świata.  

Jak wyglądała Twoja ścieżka edukacyjna w Polsce i Wielkiej Brytanii?

Urodziłam się w Sosnowcu i tam chodziłam do liceum, w ostatniej klasie stwierdziłam, że chce podążać za swoją pasją i będę zdawać na ASP. Wybór padł na Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Dostałam się na wydział Ceramiki i Szkła. Studiowałam projektowanie szkła w pracowni profesor Małgorzaty Dajewskiej i profesora Zbigniewa Horbowego. Moja miłość do malarstwa rozwijała się pod okiem profesora Krzysztofa Skarbka, uważanego za jednego z najbardziej znanych surrealistów współczesnego malarstwa polskiego. Po przeprowadzce do Walii, zapisałam się na studia magisterskie na uczelni Glyndwr we Wrexham, na wydziale ilustracji, potem zrobiłam jeszcze podyplomowe studia z edukacji oraz właśnie kończę trzecią magisterkę - tym razem tematem jest sztuka interdyscyplinarna.

Co Cię popchnęło do fotografii? Czym ona dla Ciebie jest?

Mój tato jest fotografem i to on dał mi pierwszy aparat - na kliszę. Więc już w późnej podstawówce na wakacjach eksperymentowałam z fotografią. Te pierwsze kroki z aparatem na klisze pozwoliły mi nauczyć się myśleć o tym co chcę zrobić, zanim nacisnę spust migawki. Zastanowić się nad kompozycją, światłem, tym co chcę powiedzieć i pokazać. Na studiach fotografia pomagała mi zapisywać pomysły na moje obrazy. Po długich rozmowach z profesorem Skarbkiem zdecydowałam się na większe eksperymenty z tym medium. Tak właśnie powstał mój aneks magisterski z „technik malarskich w fotografii”. Te eksperymenty pokazały mi inne myślenie o fotografii i tym jak mogę to wykorzystać.  Po zaczęciu studiów w Walii cały projekt ilustratorski obracał się wokół fotografii i technik obróbki cyfrowej. Im dłużej pracowałam z tą techniką, tym bardziej mnie pochłaniała. Dla mnie te prace są moją formą poezji. Wypowiedzi wizualnej i pokazania światu to co ja widzę, i jak to widzę. Są to moje przemyślenia o błyskach i iskrzeniach, które dzieją się na peryferiach wzroku, a czasem tuż przed naszym nosem. Często te obrazy były ze mną od zawsze, teraz znalazłam sposób na pokazanie ich innym.

Czym wyróżniają się Twoje prace? Opowiedz o nich – o technice, o ich charakterze.

Dynamika naszego czasu jest stroboskopowa. Często to co uznano za wiadome, dezaktualizuje się w mgnieniu oka. Przeszłość zapada w męt mroku, ustępując przyszłości jaskrawo żarzącej się przed nami. Miejsce człowieka znajduje się pomiędzy tymi dwoma wymiarami, choć w swym pędzie coraz ciężej mu zauważyć czym jest ta przestrzeń, jak do niej dotarł i kim w niej się staje.  W swoich pracach łączę zamiłowanie do historii sztuki z fascynacją nowymi technologiami, czego efektem są surrealistyczne obrazy. Przepełnione ponadczasowym, nostalgicznym uczuciem tworzonym przez łączenie fotografii i malarstwa, inspirowanymi dziełami wielkich Mistrzów Malarstwa. Jako artysta staram się badać relacje między człowiekiem a naturą oraz odwieczną równowagę w której żyjemy. Staram się uchwycić ulotność chwili na styku tego co było, a będzie. Moje prace to elementarna migawka z jednej strony otulona cieniem przeszłości, z drugiej rozjaśniana iluminacją tego co ma nastąpić.   W pracach zawieram kobiecość, męskość, delikatność oraz siłę. Obrazy te przepełnione są jungowskim archetypami oraz emocjami, którymi szarpane jest współczesne społeczeństwo. Ukazywanie kruchości kobiecej formy, uzewnętrznianie kompleksów, strachów i niepokojów, a z drugiej strony wizje dające nadzieję na wyzwolenie i ostateczne zwycięstwo w tym procesie. W mojej twórczości często pojawiają się przedchrześcijańskie motywy przeplatane symboliką religijną, elementy i wzory alchemiczne i okultystyczne. Moja sztuka zawsze była mocno inspirowana twórczością Wielkich mistrzów, czerpie ona z mitów, legend i baśni, jej pieśń niesie się w chórze inspiracji wielkiego Guido Reni, mistrza Caravaggia, czy Dante Rossettiego. Myślę o sobie jak o malarzu światła, które stanowi w moich pracach kluczową wartość i od którego zaczyna się proces definiowania kompozycji i selekcjonowania użytych w procesie twórczym narzędzi i rozwiązań formalnych. W procesie twórczym wykorzystuje dla zbudowania pożądanego wyrazu swoich obrazów technikę Chiaroscuro (wł. Chiaro- światło, Scuro-mrok). Napięcie i dramatyczny wydźwięk mojego malarstwa jest wynikiem świadomego planowania obrazu za pomocą mocnego światła, budującego szlachetny kontrast poprzez ukierunkowanie go według zasad opisanych przez Leonarda da Vinci. Charakterystyczna dla mojej twórczości jest także tonacja prac, posiadająca w sobie pył bituminy, który osiada w nich łagodnie jej prerafaelicką patyną. To co robię wykracza daleko poza tę technikę, są to prace multidyscyplinarne. W moich pracach z fotografią łączy się w malarstwo, digital art i grafika warsztatowa. Moje postrzeganie teraźniejszości jest zawsze oparte na zawieszeniu na styku “tu i tam”, światła i cienia.

Jakiś czas temu Twoje prace zawisły obok portretu Saski Van Uylenburgh pędzla mistrza Rembrandta Harmenszoon van Rijn, w ramach wystawy National Gallery, Masterpiece Tour w Newtown w Walii. Jakie to uczucie i jak do tego doszło?

Cały czas śmieję się, że do wystawy doszło przez przypadek ;) do kuratora galerii w Newton dostałam namiary od znajomych z uczelni - wysłałam do niego maila, po czym o tym zapomniałam. W styczniu odpisał, że zakochał się w moich pracach i byłyby idealne do wystawy portretów współczesnych artystów inspirujących się Wielkimi Mistrzami. Mam kilka chwil w swoim życiu, gdzie czułam się na miejscu i tak zupełnie szczęśliwa i dumna ze swojej pracy. Otwarcie wystawy i moment, kiedy zobaczyłam swoje prace obok Mistrza… wpadł na szczyt tej listy. Nieskromnie powiem, że poczułam się na miejscu, w pewnym sensie spełniona w tym co robię. Owszem, gdy jechałam tam z przyjaciółmi i rodziną… z tyłu głowy miałam uczucie, że to się nie dzieje i prawdopodobnie ktoś zrobił mi dość okrutny kawał, ale gdy przekroczyłam drzwi galerii i zobaczyłam najpierw portret Saski, a na wprost moje portrety to poczułam się naprawdę dumna i doceniona.

Jakie masz plany twórcze na nadchodzący czas?

Aktualnie kończę mój projekt magisterski - o snach. Te poszukiwania popchnęły mnie w świat ruchomego obrazka - filmu. Zaczęłam eksperymentować z przeniesieniem mojego malarskiego stylu do filmów. Efekty, można zobaczyć na moim kanale na YouTube. Może to skromne początki, ale jestem autentycznie zafascynowana, co jeszcze mogę zrobić. W tak zwanym między czasie zaczęłam projekt kart inspiracji oraz kart tarota, projekt chodził mi bardzo długo po głowie, i chyba 2022 jest tym momentem, kiedy on się w końcu urodzi. W przygotowaniu też jest książka kolekcjonerska z moimi pracami… i cykl wystaw w Polsce. Zapowiada się bardzo pracowita druga połowa roku… 
 


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Przeczytaj także
Reklama