#CZYTELNIA: Historia oblężenia na Sidney Street

  • 9.03.2018, 11:00 (aktualizacja 11.01.2019 00:37)
  • oblezenie na sidney street, piotr malarz londyn, komunisci wielka brytania, zwizek radziecki wielka brytania, winston churchill
Podziel się:
Oceń:
Jest grudniowa noc 1910 roku. Pomiędzy Liverpool Station a Aldgate, na ulicy Houndsditch, rozciąga się londyńska mgła, a właściwie mieszanina wyziewów pary z metra i dymu z domowych kominów. Pomiędzy butikami ulicy Houndsditch, pod numerem 119 znajduje się sklep jubilerski. Na jego tyłach, w ślepej uliczce, intensywnie pracuje młotkami kilku mężczyzn…

W tym samym czasie jeden ze sklepikarzy, który zasiedział się w swoim kantorze, słyszy podejrzane dźwięki w sąsiedztwie i niezwłocznie powiadamia City of London Police. Ulica Houndsditch i okolice znane są ze sporej liczby sklepów jubilerskich. Można w nich zastawić swoje precjoza, ale również nabyć piękne naszyjniki i pierścionki. Sklepikarz podejrzewa, że znaleźli się jacyś lewi amatorzy wyrobów jubilerskich.

Zabóstwa na Houndsditch Street

Na miejsce przybywa trzech sierżantów z pobliskiego posterunku wraz z sześcioma innymi policjantami. Część policjantów nie jest umundurowana. Żaden nie jest uzbrojony.

Na miejscu sierżanci Bentley i Bryant pukają do jednego z domów na tyłach sklepu jubilerskiego, który mieści się pod numerem 11 Exchange Buildings.

Otwiera im George Gardstein, szef gangu, który wraz ze swoimi kamratami, łotewskimi anarchistami, postanowił dzisiaj włamać się do jubilera, aby zdobyć fundusze na walkę z systemem. Obaj policjanci nie są świadomi, że wcześniej do zaułku na tyłach sklepu przybył inny policjant, który swoją obecnością zdążył już zaalarmować złodziei. Gardstein nie reaguje na pytania obu sierżantów i cofa się w głąb mieszkania zostawiając niedomknięte drzwi. Policjanci myślą, że szef gangu nie zna angielskiego i poszedł po kogoś, z kim mogliby porozmawiać. Wchodzą do pierwszego, zaciemnionego pokoju na parterze. Po lewej stronie są schody prowadzące na górę, a po prawej wejście do „ogródka” na tyłach posesji.

W pewnym momencie zauważają w ciemności jeszcze jednego mężczyznę stojącego na szczycie schodów. Kiedy wymieniają z nim kilka zdań otwierają się drzwi od strony „ogródka” i pojawia się kolejny gangster zaczynając strzelać.

Również mężczyzna ze schodów otwiera ogień. Obaj oficerowie zostają trafieni. Bentley upada pod schodami. Bryant zatocza się i upada przed progiem budynku. Stojący na ulicy konstabl Woodhams biegnie na pomoc Bentley’owi, jednak zostaje raniony przez jednego z członków gangu podobnie jak sierżant Tucker, który umiera na miejscu od poniesionych ran. Członkowie gangu rozpoczynają ucieczkę. Na ich drodze staje konstabl Choate i łapie szefa grupy Georga Gardsteina. Zaczyna się szamotanina. Choate zostaje postrzelony pięć razy przez bandytów, którzy próbują uwolnić swojego herszta. W ferworze walki w plecy dostaje również Gardstein, któremu jeszcze przez chwilę udaje się uciekać. Dociera kilkaset metrów dalej, do domu numer 59 Grove Street, gdzie umiera następnego dnia.

Mniej więcej w tym samym czasie umierają w różnych szpitalach sierżant Bentley i konstabl Choate. Wynik nocnego włamania do sklepu jubilerskiego we wschodnim Londynie, to trzech zabitych policjantów. Londyn zostaje postawiony na nogi. Intensywne poszukiwania i przesłuchania półświatka pozwalają w krótkim czasie aresztować członków gangu z Houndsditch oraz ich pomocników. Część gangsterów-anarchistów pozostaje na wolności…

Piotr Malarz

Podczas śledztwa wychodzą na jaw polityczne motywy napadu na sklep jubilerski. Przypadkowo policja znajduje ciało jednego z gangsterów biorących udział w morderstwie z Houndsditch. Trup leży w mieszkaniu lidera łotewskiej radykalnej grupy anarchistycznej Petera Piatkowa, znanego we wschodnim Londynie jako Peter the Painter. Mieszkanie Piatkow wynajmuje do spółki z innym Łotyszem, Fritzem Svaarsem. Svaars jest kuzynem Jacoba Petersa (właść. Jēkabs Peterss – red.) – przyszłego zastępcy przewodniczącego Czeki, aparatu „czerwonego terroru” po Rewolucji Październikowej w 1917 roku w Rosji Sowieckiej.

Policjanci podejrzewają, że obaj – Piatkow i Svaars – są również zamieszani w wydarzenia z początku grudnia na tyłach Houndsditch Street. Następują wielkie poszukiwania. Metropolitan Police wystawia list gończy za Piatkowem i oferuje 500 funtów za informację o jego miejscu pobytu. Na odbiorcę nagrody nie trzeba długo czekać. Na policji pojawia się informator, który ujawnia, że dwóch albo trzech anarchistów, w tym ich lider Peter the Painter, ukrywają się na Sidney Street pod numerem 100. Pomimo śledztwa prowadzonego przez City of London Police do akcji wkracza Metropolitan Police – to ich dystrykt. Jest wieczór drugiego stycznia 1911 roku.

Bitwa o Stepney

Spodziewając się silnego oporu policja organizuje się w dość szczególny sposób. W nocy 3 stycznia okolice domu zostają otoczone szczelnym kordonem służb mundurowych, składającym się z ponad 200 konstabli i oficerów uzbrojonych w pistolety i dubeltówki. O świcie rozpoczyna się bitwa. Łotewscy anarchiści ostrzeliwują się z okien budynku, nie chcą się poddać. Pomimo sporej przewagi liczebnej, na miejsce ściągane są duże zapasy amunicji oraz ciężkie karabiny maszynowe. Całym zamieszaniem dowodzi minister spraw wewnętrznych, Winston Churchill, oficjalnie przybywając na miejsce oblężenia, żeby służyć „słowem doradczym”.

Churchill to zaprawiony w bojach awanturnik, agent wywiadu brytyjskiego i korespondent wojenny oglądający z bliska rewolucję kubańską José Juliána Martíego i generała Maximo Gomeza. Jako korespondent opisywał II wojnę burską czy wojnę grecko-turecką na Bałkanach. Jego regiment krwawo tłumił powstanie Pasztunów w Indiach. Churchill kulom się nie kłaniał. Teraz też tak miało być…

Z Tower of London na pomoc londyńskiej policji przybywają żołnierze ze Scots Guards – elitarnej jednostki brytyjskiej armii. Wraz z armią, sześć godzin po rozpoczęciu ataku na budynek przy Sidney Street, przyjeżdżają trzynastofuntowe działa artylerii polowej. Zgodę na użycie „trzynastofuntówek” wydaje Churchill. W oblężonym budynku wybucha pożar.

Minister spraw wewnętrznych osobiście zakazuje przybyłej na miejsce straży pożarnej przystąpienia do gaszenia pożaru. Churchill ma nadzieję, że członkowie gangu anarchistów sami opuszczą w panice budynek. Na otwarcie drzwi czekała przed wejściem uzbrojona policja. Drzwi nigdy się nie otwierają…

Krajobraz po bitwie

W środku znaleziono ciała dwóch anarchistów, byłych członków skrajnej łotewskiej lewicy – Fritza Svaarsa oraz Williama Sokolowa. Po Piotrze Malarzu nie było śladu.

Podczas pożaru zawaliło się górne piętro budynku. Pod gruzami zginął strażak Charles Pearson uznany czwartą ofiarą „morderstwa przy 119 Houndsditch”.

Śledztwo wykazało, że wszystkie śmiertelne kule, które zabiły policjantów pochodziły z tego samego pistoletu: Dreyse, model 1907. Pistolet należał do Jacoba Petersa, kuzyna Fritza.

Jednak policja przyjęła, że należał on do Gardsteina i to jego uznano za zabójcę policjantów! Co ciekawe Gardstein nie posiadał przy sobie amunicji do tego pistoletu. Jego kieszenie wypełniały pociski innego kalibru, do Mausera C96, który z resztą został przy nim znaleziony.

Siedmiu członków zostało złapanych przez policję. Pięciu, w tym Piotr Malarz i dwie kobiety po aresztowaniu, zostało zwolnionych z aresztu albo zarzuty wobec nich zostały oddalone.

Po oblężeniu na Sidney Street zwanym też Bitwą o Stepney, pistolety Mauser C96 określano mianem Peter the Painter. Nazwa ta była szczególnie popularna podczas irlandzkiej wojny o niepodległość.

Podobno budynki na Sidney Street w Londynie noszą nazwy po Piotrze Malarzu. Zmieniło się też wyposażenie londyńskiej policji. Zamiast przestarzałych rewolwerów wyposażono ją w nowoczesne pistolety półautomatyczne.

Na Winstona Churchilla spadła potężna krytyka. Socjeta brytyjska była oburzona, że tak wysoki urzędnik osobiście brał udział w awanturze „jakichś” rzezimieszków. A jak pokazują zdjęcia, Churchill stał bardzo blisko wydarzeń… Podobno jego cylinder został przestrzelony na wylot podczas ostrzału.

Pomimo lat dalej nie ma pewności kim był naprawdę Peter the Painter. W 1988 roku Phillip Ruff, brytyjski historyk anarchizmu, bazując na aktach KGB ogłosił, że tak naprawdę Piotr Malarz to znany łotewski malarz Gederts Eliass, który pomiędzy rosyjską rewolucją w 1905 roku a oblężeniem w Londynie żył na uchodźstwie, a następnie wrócił do Rygi po rewolucji październikowej w 1917 roku. Ostatnio Ruff zmienił zdanie i swoje podejrzenia skierował na Janisa Zhaklisa lub Zhaklesa, który miedzy innymi pomógł Fritzowi uciec z więzienia w Carskiej Rosji i razem z nim brał udział w napadzie na rosyjski bank; jednak tak naprawdę to nie wiadomo, co się stało z człowiekiem o pseudonimie Peter The Painter po 1911 roku.

Jedno jest pewne. W tamtych czasach ideologia rewolucji i walki klas była bardzo bliska robotnikom londyńskich doków, którzy zamieszkiwali portowy, wschodni Londyn. Pomimo tego, że Peter the Painter był przestępcą, to dla niektórych był bohaterem i symbolem walki z brytyjskim establishmentem…


Piotr Dobroniak - tekst ukazał się w tygodniku Cooltura w styczniu 2016 roku


uRban w Londynie: DZIELNICA TuRbanów

Mistrzowie na warsztacie [#COOLTURA]

UK: Będzie jeszcze zimniej [#RadioNews]

oblezenie na sidney street, piotr malarz londyn, komunisci wielka brytania, zwizek radziecki wielka brytania, winston churchill

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe