#COOLTURA: Szukam swojej drogi

  • 12.03.2018, 12:00 (aktualizacja 10.03.2018 12:46)
  • Anna Ryland
#COOLTURA: Szukam swojej drogi Fot. Wojciech Biały
Joanna Moro podbiła serca milionów widzów w Polsce i Rosji rolą Anny German w niezwykle popularnym serialu telewizyjnym. Obie urodziły się poza Polską, ale Polska stała się ich domem i dała im szansę zawodowego spełnienia się.

Joanna Moro jest absolwentką gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Wilnie. Tam również grała w Teatrze Polskim. W 2003 roku wyjechała z Litwy, a po ukończeniu Akademii Teatralnej w Warszawie, została na stałe w Polsce.

Jesteś...

Zawsze czułam się Polką, chociaż urodziłam się na Litwie. W domu bardzo dbano o język polski. Rodzice cierpliwie poprawiali wszystkie nasze pomyłki językowe. Musiałyśmy z siostrą poprawnie pisać i wysławiać się bez błędów.

Całą rodziną braliśmy udział we wszystkich wydarzeniach polskich w Wilnie. Występowałam na konkursach recytatorskich z poezją Mickiewicza, Gałczyńskiego i Szymborskiej, i ten piękny literacki język polski zawsze był w naszym życiu obecny. Polska zawsze wydawała mi się nieosiągalnym rajem, do którego wszyscy lgnęliśmy. Bardzo lubiłam jeździć do Polski na wycieczki, a później na warsztaty teatralne. Właśnie na jednym z warsztatów reżyser zasugerował, że powinnam zdawać do szkoły teatralnej. Pomyślałam – to byłoby wspaniałe, bo w końcu mogłabym naprawdę poczuć Polskę.

Kiedy jednak dostałam się do szkoły teatralnej w Warszawie, konfrontacja marzeń z codzienną rzeczywistością była tak trudna, że mama powiedziała mi: pakuj walizki i wracaj do Wilna. Jednak mam silnego ducha walki i postanowiłam, że się nie poddam. Wytrwałam.

Teraz mam dwa domy – w Wilnie i Warszawie. Moim domem w Polsce są ludzie, którzy mnie otaczają – moja rodzina, przyjaciele, wspaniali aktorzy, z którymi pracuję i od których dużo się uczę.

Urodziłaś się w Wilnie, w czasie, gdy Litwa była jeszcze częścią Związku Radzieckiego…

Doskonale pamiętam rosyjskie bajki, które oglądałam w dzieciństwie. Sądzę, że miedzy innymi dlatego zagrałam Annę German, bo dobrze znałam rosyjski.  Chociaż w domu rozmawialiśmy tylko po polsku, język rosyjski był na ulicy, w sklepach. Po roku 1990 panował już nastrój antyrosyjski i język rosyjski zniknął ze szkół. W dwunastej klasie wzięłam rosyjski jako język dodatkowy, myśląc, że może mi się przydać w przyszłości.

Czy pamiętasz dramatyczne lata, kiedy Litwa walczyła o suwerenność?

W tych najtrudniejszych momentach, w latach 90., kiedy nadciągały rosyjskie czołgi, Polacy pomagali Litwinom w walce o niepodległość. Świetnie pamiętam tatę, wychodzącego na demonstrację uliczną z polską flagą.

Litwini to bardzo ciepli i serdeczni ludzie, ceniący tradycję i wartości rodzinne. Podobnie jak Polacy. W tych niełatwych czasach największą siłą byli ludzie i spotkania z bliskimi. Celebrowano każdą chwilę z drugim człowiekiem. Dzisiaj częściej jesteśmy zagonieni, pogrążeni we własnych myślach i problemach.

Czy sądzisz, że Polacy i Litwini rozumieją dobrze swoją wspólną historię?

Litwa i Polska to sąsiedzi i naturalni partnerzy w tym regionie i tej części Europy. Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową na Litwie.

Łączą nas wspólna historia, liczne sojusze polityczne, członkostwo w Unii Europejskiej. Sądzę, że szkoła ma ogromnie ważną rolę w tym kontekście. Ta wspólna polsko-litewska historia, która nie zawsze była prosta, powinna być rzetelnie przedstawiona w podręcznikach szkolnych. Dzieci powinny się uczyć o jej najwspanialszych momentach, jak również o jej mniej chlubnych kartach. Tylko wtedy naprawdę siebie zrozumiemy.

Polacy bardzo dbają o swoją tożsamość narodową nie tylko na Litwie, ale i na całym świecie. Londyn jest miastem wielokulturowym i wielojęzycznym, jak biblijna wieża Babel. Jednocześnie jest miastem otwartym na inność, w każdym znaczeniu. Tej tolerancji powinni się uczyć Polacy wszędzie, również na Litwie.

 

Tytułowa rola w serialu „Anna German” zjednała Ci nie tylko ogromną popularność w Polsce i Rosji, ale również zostałaś laureatką Wiktora Publiczności 2014 i dyplomu ministrów spraw zagranicznych Polski i Rosji za „wybitne zasługi w dziele wzajemnego zbliżenia i porozumienia społeczeństw obu krajów”. O czym myślałaś, otrzymując ten dyplom?

 

Bardzo się cieszyłam, że ten film wzbudził duże zainteresowanie nie tylko postacią Anny German, ale również kulturą rosyjską, a wśród Rosjan kulturą polską. Znam wielu Rosjan, którzy zaczęli uczyć się języka polskiego po obejrzeniu tego filmu. Zakochali się w Annie German-Polce i dlatego chcieli zbliżyć się do jej języka i kraju. Również Polacy zaczęli znowu słuchać rosyjskich piosenek, oglądać filmy rosyjskie, czytać rosyjską literaturę. Cieszę się bardzo, że w jakiś sposób do tego się przyczyniłam.

Jakie cechy Anny German były ci szczególnie bliskie, kiedy pracowałaś nad tą rolą?

W momencie, kiedy otrzymałam scenariusz filmu, bardzo się wzruszyłam. Od razu poczułam więź z postacią Anny German, jakbym ją znała od dawna. Casting trwał sześć miesięcy i przechodziłam przez różne etapy. Jestem bardzo emocjonalna i po pierwszym etapie byłam tak poruszona, że czułam się prawie chora. Bałam się tej szansy zapeszyć i chociaż przeczytałam cały scenariusz i krok po kroku zagłębiałam się w postać Anny, nie mówiłam o niej nikomu. Wspomniałam tylko babci, z która spędzałam święta Bożego Narodzenia i która jest bardzo ważną osobą w moim życiu, że muszę odświeżyć rosyjski. Babcia w tym celu podsuwała mi rosyjskie pisma dla kobiet. Już wtedy instynktownie czułam, że będzie to bardzo ważne wydarzenie w moim życiu.

Bardzo bliska jest mi chęć walki Anny German z przeciwnościami losu, jej upór w dążeniu do celu mimo przeszkód, które stawiało jej życie. Sądzę, że jej odwaga, naturalność, indywidualność i chodzenie własnymi drogami bez szukania poklasku zjednały jej miłość wielu ludzi. Te cechy mnie również do niej bardzo zbliżyły. Czułam, że miałyśmy podobną wrażliwość i naturalność. Niektórych dziwi moja naturalność i spontaniczność. A przyjaciele z dzieciństwa mówią: ona po prostu się nie zmieniała. To dla mnie największy komplement.

Jeszcze jedna dygresja. Anna przez całe życie miała kompleks swojego wzrostu (184 cm). Ja również jestem wysoka (178cm) i zawsze był problem ze znalezieniem mi odpowiednio wysokiego partnera w filmie czy teatrze. Ale do tej roli mój wzrost okazał się atutem.

Być aktorem – co to znaczy dla ciebie? Powołanie? Wykształcenie? Praca zarobkowa?

Jako aktorka mam bawić, wzruszać, inspirować, zmieniać. Jednak do tej pory zadaję sobie pytanie: czy wybrałam właściwą drogę. W akademii teatralnej zadałam to pytanie mojemu profesorowi Mariuszowi Benoit, który mi powiedział, że tylko sama mogę na nie odpowiedzieć. Zawsze kusiła mnie muzyka i sztuka – malarstwo, rysunek – i próbowałam swoich sił w obu dziedzinach. W roli Anny German czułam się spełniona jako aktorka. Myślałam: Jeżeli pomogłam ludziom w jakiś sposób, zmieniłam czyjeś percepcje, to może jest to dla mnie odpowiednia droga. 

Co jeszcze chciałabyś zagrać?

Imponują mi silne kobiety, które zmieniły historię ( i sposób, w jaki myślimy o różnych sprawach), takie jak Joanna d’Arc, Coco Channel i Virginia Woolf. Bardzo chciałaby wcielić się w jedną z takich postaci. Marzy mi się również rola Isadory Duncan, która łączyłaby teatr z tańcem.

W tej chwili w Polsce robi się tak niewiele projektów historycznych, opartych na wspaniałej literaturze, takich jak „Trylogia”, „Noce i dnie”, „Ziemia obiecana”. Bardzo lubię pracować w projektach, dzięki którym mogę się rozwijać i wzbogacać swoją wiedzę o świecie. Angielskie seriale historyczne, takie jak Wiktoria są wspaniałym tego przykładem.

Coraz częściej biorę udział w castingach na Litwie, co mnie ogromnie cieszy. Wiąże się to z filmem dokumentalnym, który telewizja litewska zrobiła o moim powrocie do domu. Przedstawione w nim zostały moje domy – dom mojego dzieciństwa w Wilnie i mój obecny dom w Warszawie. Wypowiadali się w nim ludzie, z którymi dawno się nie widziałam. Przy okazji dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na swój temat, na przykład od mojej pierwszej reżyser w teatrze w Wilnie.

Co motywuje cię w życiu i pracy?

W pracy fascynuje mnie niewiadoma. Każde zlecenie, rola, projekt, są inne. To jest zdobywanie za każdym razem nowego szczytu. Czuję, że cały czas uczę się i muszę jeszcze wiele rzeczy poznać. W życiu motywuje mnie rodzina. Od kiedy mam dzieci, moje wybory się zmieniły. Wybieram projekty, w których dobrze się czuję. Lubię pracować z życzliwymi ludźmi, którzy szanują siebie nawzajem.

Jak postrzegasz polski Londyn?

Czuję się wspaniale w Londynie. Jest to miasto otwarte na inne kultury. Ludzie tutaj różnią się od siebie pochodzeniem, temperamentem, kolorem skóry, tradycjami, kulturą. Akceptują tę odmienność. Szanują ją i są z niej dumni. To jest wspaniałe.

W zeszłym roku widziałam spektakl „Pan Tadeusz”, przygotowany przez Scenę Polską, który ogromnie mnie poruszył. Kłaniam się aktorom i twórcom Sceny, którzy za cenę ogromnych poświęceń i mozolnej pracy tworzą taki wspaniały teatr. Jest to prawdziwa oaza polskości w Anglii. Jeżeli byłaby okazja, aby do nich dołączyć, zrobię to z ogromną przyjemnością.

Mieszkając w Wilnie bardziej czułam się Polką niż teraz, kiedy na stałe zadomowiłam się w Warszawie. Oglądając „Pana Tadeusza” w POSKu, miałam wrażenie, że ten spektakl uderza w podobną strunę w sercach Polaków w Anglii.

Joanna Moro prowadziła 46. Bal Polski w Londynie, który odbył się 3 lutego w Sheraton Grand Hotel Piccadily.  


 Rozmawiała Anna Ryland


Lekarze pierwszego kontaktu źle oceniani przez pacjentów

Wiadomo czym zatruli się były rosyjski szpieg

Petardy i Pomniki [FELIETON o polskich Narodowcach w UK]

Anna Ryland
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe