FELIETON: Polin – Alternatywna Polska

  • 17.01.2019, 14:15 (aktualizacja 17.01.2019, 16:17)
  • wiktor moszczynski, felietony moszczynskiego, zydzi w polsce, muzeum polin warszawa
Podziel się:
Oceń:
FELIETON: Polin – Alternatywna Polska Photo by Maciek Lulko on Foter.com / CC BY-NC
Żadna lekcja historii Polski w powojennych szkołach sobotnich w Londynie nie przygotowała nas na egzotyczny świat ujawniony obecnie w Muzeum Historii Żydów w Polsce. Myślę też że ten temat był równie obcy w szkołach w Polsce Ludowej.

To że niemal 10% przedwojennej ludności Polski stanowili ludzie określani w statystykach jako będący „wyznania mojżeszowego” jak również to, że gminy żydowskie były stałym elementem rozwoju naszego kraju od wczesnego średniowiecza, zostało jakby wymazane ze zbiorowej pamięci pierwszych dwóch pokoleń powojennych.

Całkowita eksterminacja ludności żydowskiej w Polsce przez okupantów niemieckich została jakby zatwierdzona przez uzupełniającą ją eksterminacją z popularnej narracji historii naszych ziem.

Oczywiście od roku 1989 przechodzimy wszyscy re-ewaluację popularnej wiedzy o naszej historii. Nowym odkryciem dla wielu było istnienie innego społeczeństwa zamieszkałego przez wiele wieków wzbogacającego kulturę i gospodarkę naszego kraju.

Zaczęliśmy odkrywać że równolegle do dziejów naszych Piastów i Jagiellonów, naszych rycerzy i hetmanów, naszych sejmów i sejmików, naszego Renesansu, srebrnego wieku i naszego Oświecenia, istniał również okres rozwoju tysiąca gmin żydowskich i złoty wiek żydowskiego piśmiennictwa.

Kultura żydowskiej diaspory w Europie wzorowała się na rozkwicie cywilizacji wspólnoty żydowskiej w Polsce żyjącej głównie, ale nie powszechnie, w swoich kahałach pod parasolem własnego żydowskiego Sejmu Czterech Ziem, założonego przez Stefana Batorego. Żydzi nazwali ten zbawczy kraj „Polin” – po hebrajsku „Zamieszkaj Tu”

Gdy wydalano lub prześladowano Żydów w Hiszpanii czy Niemczech w Polsce władcy przyjmowali ich z otwartymi ramionami i gwarantowali im prawo do praktykowania swojej religii, zwalniali ich od nadzoru sądów kościelnych czy miejskich i zezwalali na szeroki wachlarz działalności gospodarczej, o ile byli gotowi płacić podatki rządom książęcym a później królewskim.

Piastowie śląscy i małopolscy zachęcali do osiedlenia licząc na wzbogacenie polskich miast po spustoszeniach od najazdów tatarskich, a przez to na wzbogacenie własnego skarbca książęcego. Książę wielkopolski Bolesław Pobożny w roku 1264 przyznał im przywileje w statucie kaliskim, który sto lat później zatwierdził najmądrzejszy z naszych władców, Kazimierz Wielki, natchniony też na pewno przez swój romans z piękną Esterą, która zrodziła mu dwójkę synów.

Przechadzając się przez liczne bogate sale wystawy stałej Muzeum, łącznie z rekonstrukcją wnętrza starej synagogi i multimedialne przedstawiono ulicᶒ przedwojennej Warszawy, można było przeżyć raz jeszcze życie codzienne w kahałach, czyli gminach, od średniowiecza do XIX wieku, ale również stawaliśmy się świadkami ich współżycia z polskim otoczeniem, czasem zgodnie, a czasem w konflikcie.

Nie wszyscy Żydzi żyli w odosobnieniu, lub w dzielnicach przeznaczonych dla nich, jak Kazimierz przy Krakowie. Mogli też żyć w sąsiedztwie z polskimi czy niemieckimi gojami, szczególnie jeżeli występowali w roli bankierów dla królów polskich, czy zarządzali majątkami magnatów, czy organizowali spław polskiego zboża rzekami do Bałtyku czy Morza Czarnego, czy prowadzili karczmy przydrożne, czy operowali drukowaniem książek czy monopolem w sprzedaży napojów alkoholowych.

Gdy od czasu do czasu zaogniały się konflikty z polskimi czy niemieckimi kupcami, lub gdy bardziej zawistni duchowni starali się ograniczyć ich prawa do praktykowania religii, czy jątrzyli kłamliwymi oskarżeniami o zabijaniu polskich dzieci, Żydzi mogli liczyć na wstawiennictwo polskich władców i wielkich magnatów dla których ich działalność gospodarcza była chlebem powszednim i zabezpieczeniem pańskiego dobrobytu.

Na ogół Żydzi zachowali swoją odrębność obyczajów i praktyk religijnych lecz wielu bogatszych Żydów nosiło z czasem polskie stroje. Widać nawet było ich portrety w kontuszach. Żmudna nauka w szkołach żydowskich, w którym dzieci zmuszone były cytować i pisać bezustannie teksty z Talmudu, mimo wszystko dawało ich śmielszym byłym uczniom możność zabłyśnięcia później jako sekretarzy, prawników, architektów czy inżynierów w środowisku mało piśmiennym.

Zarówno wewnątrz zamkniętego świata kahały, jak i w szerszym świecie wieloetnicznej polsko-litewskiej rzeczpospolitej szlacheckiej Żydom nie powodziło się źle. Nie każdy był bogaty, ale mało kto głodował. Satyryczny paszkwil z roku 1606 mówił wówczas, że Polska jest „Niebem dla szlachty, czyśćcem dla mieszczan, rajem dla Żydów, a piekłem dla chłopów”.

Żydzi nie zawsze byli bezpieczni. Były niekiedy pogromy a pewne miasta wprowadziły zakaz dla handlu czy rzemiosła żydowskiego. Lecz Rzeczpospolita była na tyle długa i szeroka że zawsze mogli znaleźć sobie inne tereny do zamieszkania i prowadzenia handlu.

Na przykład Żydzi nie dopuszczeni do osiedlenia we Lwowie zamieszkali w Brodach czy w Żółkwi, a ci wypędzeni ze zniemczałych już miast śląskich mogli przenieść się do Wielkopolski czy Podola. Powstawały piękne murowane bożnice często przy boku nie zawsze tak bogatych polskich kościołów.

W tym względnie bezpiecznym otoczeniu nic dziwnego że ilość ludności żydowskiej rozrosła się dramatycznie. W końcu XV wieku wynosiła około 30 tysięcy, a w XVII wieku dochodziła już do pół miliona.

Lecz gdy padły na Polskę klęski w drugiej połowie XVII wieku w formie buntów kozackich i najazdu Szwedów ludność żydowska cierpiała wraz z ludnością polską. Kozaczyzna szczególnie mściła się na Żydach za ich służebny stosunek do tamtejszych znienawidzonych magnatów polskich.

Odbyły się brutalne masakry jak na przykład w Niemirowie. Zamordowano wówczas na Ukrainie około 100 tysięcy Żydów. Przypomina to rolę Hindusów sprowadzonych przez brytyjskich kolonialistów do zarządzania podbitymi terenami we wschodniej Afryce czy w Malajach.

Gdy tylko kraje jak Uganda czy Kenia odzyskały niepodległość wypędzano pod groźbą śmierci mieszkańców hinduskich i Wielka Brytania zmuszona była ich chronić i przyjąć. Tak też robili magnaci jak Jeremi Wiśniowiecki czy Jan Sobieski którzy chętnie Żydów schronili.

Niestety jednak, przy ówczesnym zubożeniu polskiego społeczeństwa miejskiego i załamaniu polskiej państwowości, zubożyło się z czasem i społeczeństwo żydowskie.

Równolegle do zjawiska Reformacji a potem Kontr-reformacji w Polsce szlacheckiej, życie religijne Żydów w Polsce też przechodziło swoje dramatyczne zmiany. Już w XVIII wieku nastąpiła próba przybliżenia religijnych praktyk żydowskich do religii chrześcijańskiej, co znacznie wspierali biskupi interweniujący w debatach wewnętrznych między praktykantami starej wiary a nowymi tzw. frankistami.

Ale najbardziej dramatyczny był okres powstania chasydyzmu na Podolu gdy lokalni nauczyciele, zwanymi cadykami, porzucili ekstremalne zagładzania się i monotonną naukę na pamięć Talmudu i wprowadzili większy nacisk na potrzebę wspólnej „radosnej” modlitwy w formie zewnętrznego kłaniania się a nawet fikania koziołków dla chwały Boga.

Chasydzi przywdziewali sobie czarne szaty z jarmułką na głowie pod której widoczne były pejsy i brody w formie loków. Ten szczególny strój z XVII wiecznego Podola przeniósł się z czasem na cały świat i tych Chasydów widać zarówno w nowojorskim Brooklynie jak i w samym Izraelu.

Ale również w okresie polskiego Oświecenia nastąpiło i w polskim świecie żydowskim oświecenie przez zwolenników tzw. hagali którzy zachęcali aby dzieci żydowskie uczyły się już po polsku i poznawały świat swojego otoczenia, nie zaniedbując jednak i swojej religii ze swoimi obrzędami. Byli pierwowzorami Żydów asymilowanych którzy już również zamieszkali w ówczesnej Holandii.

W Polsce porozbiorowej styl życia Żydów już mniej płynął nurtem życia ich polskich rówieśników. Żydzi bardziej zasymilowaniu przyłączyli się do polskich ruchów powstańczych i odgrywali później wielką rolę w uprzemysłowieniu Polski szczególnie w zaborze rosyjskim, zarówno jako fabrykanci i inwestorzy, choćby w Łodzi, jak również jako robotnicy.

Lecz na wsiach pozostały stare gminy żydowskie, zabiedzone i odizolowane od polskiego otoczenia. Również w miastach dzielnice które zamieszkiwali bardziej ortodoksyjni Żydzi znacznie wyróżniały się od sąsiadujących dzielnic polskich co dawało nawet tak światłym pisarzom polskim z różnych epok, jak Stanisław Staszic, a później Stefan Żeromski, poczucie że są to odrębne obce tereny które uniemożliwiają konieczne odrodzenie kulturalne i gospodarcze Polski.

Niestety te tezy o obcości społeczeństwa żydowskiego podchwycili polscy narodowcy jak Roman Dmowski którzy nie widzieli dla nich miejsca jako pełno uprawnionych obywateli nowoczesnego mono etnicznego państwa polskiego.

Nie była to wizja Piłsudskiego który wyobrażał sobie wciąż Polskę jako wielonarodowe państwo. Animozje zostały jeszcze bardziej zaognione historycznym poczuciem krzywdy polskich chłopów wobec żydowskich administratorów i kupców.

Nie pomogła też nauka Kościoła o roli Żydów jako zabójców Chrystusa. Już nawet Piłsudski nie był w stanie powstrzymać stoczenie się Polski w kierunku bojkotów handlowych i przymusowych odrębnych ławek dla studentów żydowskich.

W obliczu hitlerowskiego terroru nastawienie Polaków do zagłady Żydów było różnorodne. Przykłady wielkiego zbiorowego i indywidualnego bohaterstwa w ratowaniu Żydów odbywały się na tle bierności wielu Polaków na ich los.

Dalszy rozdźwięk obu kultur nastąpił w PRL-u, najpierw w formie zmanipulowanych pogromów powojennych, smutnej roli odszczepieńców żydowskich w bezpiece, a potem przez kolejną prowokację anty-syjonistyczną. Zawiódł historyczny akord współżycia, nie zawsze łatwego, obu kultur które umiały współtworzyć przez tyle wieków wielonarodową Pierwszą Rzeczpospolitą.

Dopiero przy obecnej rosnącej świadomości o tej unikalnej przeszłej współpracy dwóch kultur powstaje możliwość nadrobienia nieporozumień przeszłości. Taka jest właśnie rola obecnego Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, mocno wspartą w swoim zalążku przez londyńską fundację Polonia Aid Foundation Trust.

Wiktor Moszczyński – tekst ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim

wiktor moszczynski, felietony moszczynskiego, zydzi w polsce, muzeum polin warszawa

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe