COOLTURA+: Na żurawiach nie poprzestanę

  • 31.01.2019, 06:45 (aktualizacja 31.01.2019, 09:16)
  • cooltura tygodnik, cooltura+
Podziel się:
Oceń:
COOLTURA+: Na żurawiach nie poprzestanę Cooltura+
- Kobieta na dźwigu to rzecz rzadko spotykana nawet tutaj. W całym UK biorąc pod uwagę wszystkie firmy można nas policzyć na palcach obu rąk. Jednakże w mojej firmie jest nas 3 panie i wszystkie z Polski!!! – mówi Zuzanna Sulewska, pracująca dla firmy HTC Wolffkran, jednej z największych i najlepszych firm w Wielkiej Brytanii.

HTC Wolffkran posiada także swoje oddziały w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Belgii, USA, Kanadzie, Arabii Saudyjskiej, Dubaju i Chinach. I – co istotne - w Wielkiej Brytanii jako jedyny posiada swoich wykwalifikowanych operatorów.

 

Jak to się stało, że zaczęłaś pracować na dźwigach? W Polsce to w dalszym ciągu - jeśli chodzi o Panie - rzecz rzadko spotykana… 

Zanim zaczęłam pracować na żurawiach wieżowych pracowałam jako broker ubezpieczeniowy i na spotkaniu biznesowym poznałam małżeństwo - dzisiaj moi bardzo dobrzy znajomi, które się tym zajmuje. Od razu pomyślałam, że to praca dla mnie. Poprosiłam o dane kontaktowe do firmy, w której pracują. To prawda, że kobiety na dźwigu to rzecz niespotykana, nawet tutaj w UK należy do rzadkości. Kiedy podejmuję budowę i zjawiam się tam pierwszego dnia, wszyscy myślą, że ja tu tylko posprzątać, a jak widzą mnie później wspinającą się na żurawia, praca ustaje, a wszyscy odprowadzają wzrokiem, aż do kabiny.

 

Jakie zatem trzeba przejść szkolenia, by móc robić to co ty?

Żeby pracować na żurawiu firma wysłała mnie na trzymiesięczne szkolenie, podczas którego zrobiłam uprawnienia na żurawie dźwigowe, mobilne, zdalnie sterowane oraz wiele innych. Po roku okresu próbnego i zdaniu egzaminu dostałam tytuł zawodowy. Można też pójść na tygodniowy prywatny kurs, który kosztuje kilka tysięcy funtów, ale szanse zatrudnienia graniczą z cudem, gdyż jest to praca wysokiego ryzyka i nie ma tu miejsca na pomyłkę. Dlatego firmy szkolą sobie pracowników do najwyższych standardów.

 

Jakie trzeba mieć predyspozycje by to robić? 

Na pewno nerwy ze stali, odpowiedzialność, opanowanie, umiejętność pracy pod presja, sprawność fizyczna, dobry wzrok i słuch. Trzeba przejść wszelkie testy medyczne. Dobra znajomość języka angielskiego. To wszystko jest bardzo ważne. Często podnoszę czy przenoszę ładunki z miejsc, których nie widzę, muszę wtedy zaufać osobie, która wydaje mi polecenia przez radio i komunikacja ma tutaj kluczowe znaczenie. Mała nawet pomyłka może być krytyczna w skutkach.

Jeśli chodzi o przeciwwskazania to przede wszystkim nie jest to praca dla osób, które boją się wysokości lub nie mogą wykonywać pracy siedzącej. Odstraszyć też mogą długie godziny pracy. Jak to na budowie, spóźni się dostawa lub coś zepsuje. Nie można też zostawić w połowie wylanej ściany, gdy ciężarówki z betonem w drodze utykają w korkach.

 

Jest to praca wyjątkowo odpowiedzialna. Czy twoje wykształcenie pomogło tobie w podjęciu tej pracy?

Mój zawód klasyfikowany jest jako „Safety cricital worker”. Mała nawet pomyłka może być tragiczna w skutkach. Jest zatem skrajnie odpowiedzialna.

Praca jaką wykonuję nie ma nic wspólnego z moim wykształceniem z Polski. Wykształcenie magisterskie zdobyłam jeszcze w Polsce. Studiowałam na UWM w Olsztynie oraz w Wyższej Szkole Policyjnej w Szczytnie.

 

Dlaczego ty, jako kobieta postanowiłaś podjąć się pracy, która kojarzona jest głównie z zajęciem dla mężczyzn? 

Od dziecka wykonywałam prace, które można by nazwać zarezerwowanymi czy kojarzonymi wyłącznie dla mężczyzn. Mieszkałam na farmie i niestety nie mam starszego brata, więc takie prace jak naprawienie płotu, przygotowanie opału na zimę czy praca traktorem w polu nie są mi obce. Przed przyjazdem do UK prowadziłam też swój Ośrodek Szkolenia Kierowców co w tamtym przynajmniej okresie też zdominowane było wyłącznie przez mężczyzn. Byłam jedyną instruktorką w regionie. Może to wszystko sprawiło, że nie odmieniam zawodów na męskie czy typowo kobiece, a granica ta szczególnie teraz już się zaciera. Praca zaintrygowała mnie przede wszystkim ze względu na widoki i fakt, że spacerując po ulicach Londynu będę mogła z dumą pokazywać budynki, które z udziałem oczywiście innych wybudowałam. Jak do tej pory pracowałam przy budowie Stadionu Tottenham, Greenwich Penisula, Royal Warf, Elephant and Castle, Camden Town, Blackfriars Road. Są to głównie hotele, apartamenty, biurowce, stadiony. Pracowaliśmy również przy takich projektach jak: renowacja St. Paul`s Cathedral, Scotland Yard, Sky Gardens i wiele, wiele innych. Także są powody do dumy.

 

Co należy do twoich obowiązków?

Moim zadaniem jest m.in. przenoszenie przeróżnych ładunków, rozładowywanie lub załadowywanie ciężarówek, montowanie np. balkonów, schodów czy obkładanie budynku szkłem, wylewanie betonem pięter i ścian. Praca może przyjąć przeróżny charakter w zależności od projektu. Oczywiście na ziemi mam odpowiednio wykwalifikowaną osobę - slinger/signaller - do podczepiania i odczepiania wszystkich ładunków, może też ich być kilku i kolejnym moim bardzo ważnym zadaniem jest sprawdzenie - o ile to możliwe - czy wszystko zostało odpowiednio podczepione, a w innym przypadku odmawiam wykonania zadania. Praca ta polega też przede wszystkim na zaufaniu do tych osób.

Oczywiście codziennie przed rozpoczęciem pracy muszę zrobić inspekcję, począwszy od podstawy, poprzez kolejne sekcje i łączenia, przeciwwagę, liny, kable, kończąc na sprawdzeniu wszystkich funkcji pracy.

 

W branży z pewnością spotkałaś naszych rodaków, ale czy są wśród naszych rodaków, którzy robią to co ty?

Jak już wcześniej wspomniałam kobieta na dźwigu to rzecz rzadko spotykana nawet tutaj. W całym UK biorąc pod uwagę wszystkie firmy można nas policzyć na palcach obu rąk. Jednakże w mojej firmie jest nas 3 panie i wszystkie z Polski!!! Magdalena, Irena i skromna Ja! :-) Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Wspieramy się. Wspólnie promujemy firmę.

W innych natomiast firmach też są operatorki, ale wszystkie są angielkami.

 

Czym jest dla ciebie twoja praca?

Ta praca jest dla mnie przede wszystkim przygodą, ponieważ mam świadomość tego, że nie wrócę na żurawie w momencie zakładania rodziny. Ciężkie warunki i zbyt długie godziny pracy uniemożliwią mi powrót.

Jest to praca, do której chętnie wstaję rano. Uwielbiam projekty multi - żurawiowe, wszystkie są połączone radiem, możemy wtedy wszyscy rozmawiać i żartować. Są też momenty, gdzie ląduję samotnie czasami też poza Londynem, wtedy czytam książki, planuję, wyciszam się.

 

W jaki sposób trafiłaś do UK? Jak wyglądały twoje początki tutaj?

Do Londynu trafiłam z ciekawości. Przyjechałam odwiedzić siostrę i zostałam, bo bardzo mi się tu spodobało.

 

Jakie są twoje inne zainteresowania, hobby? Co robisz poza pracą”

Zanim zaczęłam prace na żurawiach był rower, łyżworolki, tenis, motocykl. Teraz przyznam, że większość życia pochłania praca, więc jedynie gotowanie, ale największym jednak hobby są podróże, podróże, podróże...!

 

Jakie masz dalsze cele życiowe, co jeszcze chciałabyś osiągnąć? Czy planujesz zostać w UK?

Jeszcze więcej podróży! Lubię zmiany, więc na żurawiach nie poprzestanę. Już rodzą się kolejne plany. Do Polski co jakiś czas ciągnie. Kiedyś wrócę, ale jeszcze nie teraz.

 

Rozmawiał Dariusz A. Zeller

cooltura tygodnik, cooltura+

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Aneta-geodeta
Aneta-geodeta 03.02.2019, 15:08
Gratulacje. Kolejna kobieta na budowie!. Wiem jak jest ciezko kobietom na budowie z wlasnego doswiadczenia. Jeszcze raz gratulacje

Pozostałe