Nie tylko makaron z serem

  • 10.03.2019, 06:48
  • Karolina Wiatrowska

Podziel się:

Oceń:

Nie tylko makaron z serem
Sto prób za tobą i nadal uważasz, że zdrowe gotowanie dla rodziny zajmuje za dużo czasu i jest drogie? A może nie znosisz gotować? Jedzenie jest fundamentem naszego zdrowia, ale nie powinno czynić z nas niewolników w kuchni. Agnieszka, żona Brazylijczyka oraz matka dwójki dzieci, przekonuje: Odkąd jestem mamą i przyszło mi zgłębiać technikę rozszerzania diety oraz dbania o nią, kuchnia stała się mi bliska.

Kiedy przekonałaś się, że z gotowaniem jest jak z przysłowiem „nie taki wilk straszny jak go malują”?

Kilka lat temu sama nie potrafiłam dobrze gotować. Irytowało mnie, że przygotowywanie posiłków zajmuje aż tyle czasu, kiedy tak wiele innych ważnych i ciekawszych rzeczy dzieje się dookoła. Ale jestem wielką zwolenniczką tzw. lifelong learning. Uważam, że powinniśmy rozwijać się i uczyć całe życie, nie tylko do momentu wyjścia ze szkoły, bo jednak jeść i gotować musimy codziennie, czy tego chcemy czy nie. Zaczęłam więc szukać inspiracji i pomysłów w internecie: z YouTube’a czy portali społecznościowych. Więcej kombinowania, większa satysfakcja. Mieszałam własne pomysły z przepisami męża, który pochodzi z Brazylii. Mają tam na przykład tak zwane coxinhas (czyt. koszinias). To przysmaki na słono z nadzieniem z drobnych kawałków kurczaka z cebulą, pomidorem, pietruszką i odrobiną topionego sera. Wykorzystałam przepis na to nadzienie i dodaję jako farsz do naleśników. Z masłem mieszam posiekane liście pietruszki, bazylii, cebuli i czosnku. Innego dnia blenduję orzechy nerkowca z odrobiną oliwy oliwek i szczyptą soli – i takim masłem orzechowym smaruję kanapki. Do tego fajnie pasuje pasta jajeczna. Staram się nie patrzeć na kalorie, ale na to, czy posiłek jest zdrowy, czy dostarcza nam różnych witamin.  

 

Samodzielne gotowanie dla dzieci wcale nie jest trudne. Jak przyrządzić dziecku pożywny i zdrowy obiad?

Nie jest to trudne, ale gdy jesteśmy bardzo zabiegani to czasami może to stać się jednak wyzwaniem. Jeśli chodzi o małe dzieci, to pomocnym rozwiązaniem jest gotowanie obiadów na 1-2 tygodnie, zapeklowanie ich w słoiczkach lub zamrożenie posiłków np. w małych plastikowych pojemnikach. Warto sprawdzić jak długo daną żywność można przetrzymywać w zamrażarce, czy porady typu: dodaj ziemniaki lub makaron ugotowane w dniu podawania posiłku. Wiele osób zapomina dodawać odrobinę masła lub oliwy z oliwek do zupek, a witaminy A, D, E i K są rozpuszczalne właśnie w tłuszczach. Ze starszym dzieckiem jest łatwiej, bo może jeść już to, co my. I chociaż wielu np. przedszkolaków wielokrotnie z dnia na dzień staje się niejadkami, to często można ukryć warzywa czy owoce w jakichś potrawach. Do naleśników dodać zblendowany szpinak zanim zacznie się je smażyć. Mają fajny zielony kolor. Z kolei do owsianki czy kaszki można dodać kilka kropel soku z buraków i robi się różowo. Obecnie można znaleźć mnóstwo świetnych przepisów, na przykład na marchewkowo-jabłkowe muffinki. Moja 5-letnia córka nie lubi jajek, więc smaruję jej kanapki rozgniecionym ugotowanym żółtkiem z odrobiną masła i przykrywam jej ulubionym składnikiem. 

 

Czy w pędzącym świecie, braku czasu spowodowanym pracą i wieloma obowiązkami oraz przytłaczającymi nas fast foodami, jest szansa by podawać rodzinie zdrowe posiłki?

To dobre pytanie, bo pojęciem czasu i produktywności w codziennym życiu interesuję się od dawna. Ostatnio czytałam raport z 2017 (The Modern Families Index), gdzie przeprowadzono badania naukowe, w których 3,000 rodziców mieszkających w Wielkiej Brytanii odpowiedziało na różnorodne pytania związane z work-life balance. Okazuje się, że około 50 proc.  rodziców uważa, że zajmowanie się domem i dziećmi oraz pracą, sprawia, że nie są w stanie znaleźć czasu na aktywność fizyczną. Tyle samo przepytanych stwierdziło, że planowanie i przygotowywanie zdrowej diety w domu na co dzień jest niemożliwe. Są po prostu zbyt zajęci. Z drugiej strony wszyscy wiemy, że to co jemy i czy jesteśmy choć umiarkowanie aktywni fizycznie ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie, nastrój, a więc i również na relacje z innymi i zadowolenie z życia. Z pewnością nie jest łatwo, aby w obecnych czasach, kiedy to niemal wszędzie oczekuje się od nas wielozadaniowości (która swoją drogą powoduje spadek efektywności i koncentracji nawet o 40 proc.), znaleźć czas na robienie zdrowych posiłków dla swojej rodziny i nie dać się reklamom pizzy czy kurczakom w kubełkach. Myślę, że wielu rodziców stara się, ale trudno stwierdzić jakie możliwości ma każda rodzina. Dopóki sami nie znajdziemy się w czyjejś sytuacji, tak naprawdę nie mamy prawa nikogo oceniać i mówić, że ktoś powinien i mógłby upiec czy ugotować dla swoich dzieci to czy tamto. Nie sądzę także, aby było możliwe, żeby w większości rodzin wszystkie posiłki i przekąski były w 100% zdrowe. Jednakże zauważyłam, że wielu z nas ma po prostu różne wymówki. Jeśli któryś z rodziców ma sporo czasu na telewizję, internet, siłownię czy znajomych, to na pewno znajdzie 15 minut każdego wieczoru, aby rozsądnie zaplanować posiłki na kolejny dzień.

 

Można to podciągnąć pod tak zwany zdrowy nawyk?

Nikomu nie chce się długo dywagować nad „co jutro na obiad", będąc zabieganym rano przed wyjściem do pracy czy później w ciągu dnia, kiedy mamy mnóstwo innych spraw na głowie. To jest dość męczące i stresujące. Wtedy fast foody i inne podobne opcje wydają się nieuniknione.  W większości rodzin przygotowywanie zdrowych posiłków dla dzieci jest nie tylko możliwe, ale wręcz konieczne. Trzeba się do tego troszkę przyłożyć i ciągle przypominać jakie są priorytety, jeśli chodzi o nasze dzieci i ich zdrowie. Jak z każdą inną dziedziną – bez odrobiny poświęcenia i wysiłku nic z tego nie będzie. Jeśli nam naprawdę zależy to znajdziemy inspirację i pomysły, żeby walczyć z monotonią w naszej kuchni. Nie musi to być oczywiście nowy posiłko-obrazek każdego dnia. Czasem wystarczą zwykłe pudełeczka ze zdrowymi przekąskami typu winogrona, kawałki mango, rodzynki czy suszone banany. Wszyscy rodzice wydają się borykać z podobnym problemem. Lepsza organizacja i zmiana nawyków są jedynym wyjściem. I chociaż ich wdrażanie w życie trwa dość długo, to prędzej czy później stanie się to rutyną, nie będzie wymagało tyle wysiłku co na początku i naprawdę wiele ułatwi. 

 

Czym różni się jedzenie angielskie od polskiego?

Z mojego doświadczenia i obserwacji w pracy w angielskich restauracjach mogę powiedzieć, że Anglicy jedzą dużo mniej zup i surówek. Królują raczej frytki, pizzę i burgery. Posiłkiem tradycyjnym numer jeden wydaje się być słynne fish and chips. Zszokowało mnie, kiedy krótko po porodzie pielęgniarka środowiskowa zaproponowała mi, abym sobie dała spokój z gotowaniem i kupowała tzw. gotowce do mikrofalówki, dopóki nie nabiorę więcej sił. Inna pielęgniarka z kolei zostawiła ulotkę o rozszerzaniu diety dla małego dziecka, gdzie było napisane, że maluchom, które już potrafią gryźć, można śmiało podawać jednosmakową pizzę czy frytki. Chciałabym wierzyć, że przeciętna polska rodzina na Wyspach odżywia się jednak zdrowiej, chociaż nie zawsze świecimy przykładem. Dużo więcej naszych rodaków, w porównaniu z Brytyjczykami, choruje na cukrzycę. Jemy za dużo chleba, potraw mącznych i zjadamy dużo mniej warzyw niż w wielu innych krajach europejskich. Na szczęście w ostatnich latach, zarówno w Polsce jak i w UK, zdrowe odżywianie staje się coraz popularniejsze i coraz więcej mówi się o „super foods”, wegetarianizmie czy weganizmie. Okazuje się, że popyt na bezmięsne zdrowe jedzenie tak szybko rośnie, że kucharze z różnych restauracji są wysyłani na dodatkowe szkolenia, gdzie uczą się jak przyrządzać smaczne przyprawy z tofu, warzyw czy nasion. 

 

Jaki jest więc według ciebie właściwy sposób na żywienie dziecka? Tylko warzywa i owoce?

Na pewno ważne jest, żeby dziecko miało zróżnicowane odżywianie i próbowało nowych smaków, co może być naprawdę trudne, bo zwykle miewa okresy, gdzie chce dzień w dzień tylko i wyłącznie bułkę z serem na śniadanie. Myślę, że to jeden z tych momentów, aby zobaczyć jakie nowe posiłki i pomysły możemy wykorzystać w kuchni, żeby zainteresować dziecko zdrowym jedzeniem. Czasem może wystarczyć ułożenie na talerzu uśmiechu ze składników, a czasem małe przekupstwo typu: „jeśli ładnie zjesz, to będziesz miał dużo siły i będziesz zdrowy”. Chwalenie dziecka za jedzenie warzyw i owoców także działa. Któregoś roku poprosiłam świętego Mikołaja, z którym córka miała mieć robione zdjęcie, żeby powiedział jej, że musi jeść więcej warzyw i owoców, to wtedy on wróci za rok z prezentami. Trochę to pomogło, bo nawet w wakacje przypominała sobie, że Mikołaj prosił ją, aby do kanapek dodawała ogórki i rzodkiewki, i wtedy sama o nie prosiła.

 

Wspólne gotowanie to także jakiś sposób?

Warto pozwolić dziecku bawić się jedzeniem, zwłaszcza przygotowując je. Może samo lub z naszą pomocą znajdzie coś, co będzie mu wyjątkowo smakowało: smoothie bowl lub makaron w kształcie zwierzątek z wybranymi składnikami. Wspólne gotowanie niesie same korzyści: od świetnej zabawy, uczenia współdziałania, uczenia się zasad żywieniowych, by rosnąć i być zdrowym po wspólne wybieranie przepisów lub przygotowywanie listy zakupów.

 

Jakieś ciekawe przepisy na obiad/przekąskę do szkoły?

Małe naleśniki z sokiem z buraka, szpinakiem lub borówką, tak aby miały inny kolor lub takie z bananami i nutellą czy daktylą domowej roboty (daktyla to zmiksowane na gładką masę wybrane orzechy, namoczone wcześniej w wodzie daktyle, troszkę mleka i łyżka kakao). Polecam też wrapy z małymi kawałeczkami gotowanego kurczaka wymieszanymi z sosem z duszonej cebuli, czosnku, oliwy z oliwek i dodatkiem sera. Zamiast słodzonego jogurtu polecam owsiankę z kawałkami banana, marchewkowo-jabłkowe muffinki. Przygotowując posiłki w domu sami kontrolujemy np. ilość cukru i możemy zastąpić go miodem, stewią czy innym zdrowszym odpowiednikiem. Kawałki gotowanej piersi z kurczaka z pieczonymi frytkami ze słodkich ziemniaków albo po prostu same frytki zrobione z pieczonych warzyw: słodkiego ziemniaka, marchwi, cukinii. U mnie ostatnio sprawdzają się gofry a'la frittata – zrobione z ziemniaków, jajek, cebuli, szpinaku, szynki i parmezanu. Najlepiej smakują na ciepło. Jeśli dajemy dziecku lunch box do szkoły, warto rozpisać plan na cały tydzień, żeby pamiętać co dokupić lub co można przygotować wcześniej.  Możemy poszukać inspiracji do gotowania w telefonie stojąc w kolejce w sklepie czy jadąc autobusem czy pociągiem, czekając przed gabinetem dentystycznym, na przerwie w pracy czy przy popołudniowej kawie, kiedy nabieramy energii na dalszą część dnia. Ja zapisywałam nazwy posiłków i przekąsek w notesie w telefonie, a potem wracałam do nich, kiedy miałam czas i potrzebne produkty.

Osoby zainteresowane pomysłami na różnorodne posiłki rodzinne zapraszamy na stronę Agnieszki na Instagramie: hyggestyle_food.


 

Karolina Wiatrowska

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe