Kulturystyka to nie tylko sport, to styl życia

  • 08.02.2020, 05:59
  • Dariusz A. Zeller

Podziel się:

Oceń:

Kulturystyka to nie tylko sport, to styl życia Fot. Arch. Rafał Kwiatkowski
Bywa, że doba jest za krótka. Kulturystyka to nie tylko sport, to styl życia. Decydując się na tzw. starty jesteśmy w pełni zaangażowani: dieta, treningi, regeneracja, plus praca, dzięki której na to wszystko możemy sobie pozwolić, zarobić – mówi Rafał Kwiatkowski. Z Moniką Suszyńską, życiową partnerką, odnoszą sukcesy w kulturystyce.

Kiedy przyjechaliście na Wyspy Brytyjskie?

Pochodzę z województwa świętokrzyskiego, do UK przyjechałem pod koniec 2010 roku, blisko 10 lat mieszkam w Southampton. Z kolei Monika pochodzi z województwa śląskiego, do UK przyjechała przed siedmioma laty. Początkowo mieszkała w Manchesterze, od kilku lat w Southampton.

 

Dlaczego kulturystyka?

Oboje jesteśmy pasjonatami-zawodnikami sportów sylwetkowych. Moja przygoda z siłownią towarzyszyła mi odkąd sięgam pamięcią. Będąc nastolatkiem ćwiczyłem dla relaksu w blokowych piwnicach, potem w siłowniach osiedlowych; wokół plakaty z Arnoldem Schwarzeneggerem – kto tego nie zna? Nigdy jednak nie pomyślałem, że w przyszłości zdecyduję się na udział w zawodach.

 

Ile już lat trenujecie kulturystykę?

Mam 41 lat, w kulturystykę zaangażowany jestem od pięciu, w zawodach biorę udział od trzech za namową znajomych. Wcześniej – powiem nieelegancko: bieganie w majtkach po scenie nie mieściło mi się w głowie i TO zapewne było głównym hamulcem rozwoju kariery. Teraz jestem zupełnie zaangażowany, startowałem 29 razy dla 7 federacji w trzech kategoriach, a nawet czterech, bo w parach z Moniką (zajęliśmy pierwszą lokatę).

 

Jakie są jeszcze wasze dokonania w kulturystyce?

Każdy start w zawodach traktuję poważnie, bez względu na federację czy rangę zawodów. Tylko trzy razy byłem poza podium. Mam za sobą starty międzynarodowe, takie jak Arnold Classic Europe, podczas których zająłem trzecie miejsce w 2019 roku czy zawody Miss & Mr Universe federacji W WABBA w Portugalii, gdzie reprezentowałem Wielką Brytanię, gdyż w tym kraju startuję i tutaj dostaję kwalifikacje czy powołania. Startowałem w takich federacjach jak UKBFF, PCA, WABBA, NABBA, IBFA, IFBB, WPF. W każdej z nich wygrywałem lub zajmowałem kolejne miejsca na podium.

Monika swoją przygodę z siłownią zaczęła kilka lat temu, głównie dla poprawy sylwetki, ale też dla zdrowia. Zresztą, tam się poznaliśmy. Monika, podobnie jak ja, nie myślała z początku o tzw. startach, koncentrowała się raczej na poprawieniu kondycji i zgrabnej sylwetce, w czym jej pomagałem. Wspierała mnie podczas zawodów. W końcu wspomniała, że jej marzeniem jest stanąć na scenie, więc rozpoczęliśmy wspólne treningi. Większość kobiet wybiera kategorię bikini fitness, najdelikatniejszą w sportach sylwetkowych my zdecydowaliśmy, że odpowiednią kategorią będzie dla Moniki body fitness, gdzie zarys mięśni jest większy.

I tak Monika od dwóch lat jest zawodniczką, spełniła swoje marzenie. Dziś ma za sobą 11 startów dla czterech federacji w dwóch kategoriach. Podczas tych jedenastu startów zawsze stawała na podium, w poprzednim roku dzięki swojej determinacji i ciężkiej pracy wywalczyła kwalifikacje i zaproszenia na tegoroczne mistrzostwa świata w takich federacjach jak PCA, WABBA, jak i również na wiele innych imprez międzynarodowych, takich jak Arnold CLASSIC EUROPE czy serię zawodów międzynarodowych DIAMOND CUP. Myślę, że niewiele zawodniczek może się pochwalić takimi osiągnięciami, biorąc pod uwagę czas i warunki, w jakich tego dokonała.

 

Czym jest dla was kulturystyka?

Na pewno nie mamy z tego pieniędzy. Można by pomyśleć, że skoro wygrywamy, to zarabiamy. Rzeczywistość jest niestety inna, bo za każde zawody, licencje, hotele, przejazdy czy przeloty płacimy z własnej kieszeni. Dodając do tego koszt suplementacji, to duży wydatek. Nie mamy sponsorów. Dlaczego to robimy? Czujemy pasję. Kulturystyka to nie tylko sport, to styl życia. Decydując się na tzw. starty jesteśmy w pełni zaangażowani: dieta, treningi, regeneracja, plus praca, dzięki której na to wszystko możemy sobie pozwolić, zarobić.

 

Jak wygląda wasz dzień powszedni, dzień kulturystów?

Nasz dzień zaczyna się od ósmej rano. Kolejne 10 godzin to treningi, przygotowanie posiłków, nie wspominając o codziennych, zwykłych obowiązkach. Bywa, że doba jest za krótka. Ale nie zamienilibyśmy takiego stylu życia na żaden inny.

 

Jakie są wasze plany?

W maju wyjazd na mistrzostwa świata PCA do Birmingham.  Potem zawody międzynarodowe i krajowe. Liczymy też, że kiedyś uda nam się zaprezentować w Polsce.

 

Gdzie można śledzić wasze poczynania?

Facebook – Monika Suszynska, Ka Rafał, na Instagramie: amber_girl_m, psychique_freak.

Pozdrawiamy wszystkich czytelników, redakcję i zachęcamy do odwiedzania klubów fitness i siłowni, zapewne każdy znajdzie tam coś dla siebie.

 

Rozmawiał: Dariusz A. Zeller

Dariusz A. Zeller

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe