Kitesurfing zawładnął naszym życiem

  • 14.03.2020, 06:45
  • Dariusz A. Zeller

Podziel się:

Oceń:

Kitesurfing zawładnął naszym życiem Fot. Arch. S.P. Zeleszkiewicz
Kitesurfing przyciąga wszystkich z tego względu, że nie ma tutaj granic wiekowych. To od ciebie zależy czy chcesz odkryć ekstremalną stronę sportu czy po prostu zostawić telefon na plaży i relaksować się jazdą po falach – mówią Sylwia, Paweł i Jeremiasz Zeleszkiewiczowie, polska, kitesurfingowa rodzina z Wysp Brytyjskich.

Co to jest kitesurfing?

Kitesurfing jest sportem wodnym, w którym używamy deski, aby jeździć po wodzie oraz latawca z linkami i barem, aby „złapać” wiatr, ślizgając się po falach. Przydadzą się tu  umiejętności snowboardera i wakeboardera, plus wiedza żeglarza tudzież paralotniarza. Ale nie trzeba być jednym z nich, aby rozpocząć przygodę z deską i latawcem.

To sport, który łączy nas z naturą i dostarcza niezliczonych przygód oraz emocji; dobra zabawa; wyobraźnia budzi się na nowo.

 

Jak trafiliście akurat do kitesurfingu?

Jesteśmy bardzo aktywną rodziną, ciężko nam usiedzieć w miejscu. Ciągle w ruchu, ciągle coś robimy i próbujemy. Tak też było wiosną 2016 roku, kiedy po obejrzeniu filmiku postanowiliśmy zapisać się na kurs! Nie zastanawialiśmy się długo! Wsiedliśmy w auto sprawdzić szkołę www.thekitesurfcentre.com. Było zimno, wietrznie i ponuro, ale co tam, decyzja podjęta, kurs wykupiony! Życie przed kitesurfingiem wypełnione było również sportem i jest do tej pory. Paweł, były kanadyjkarz zajął 3. miejsce w Mistrzostwach Polski, jak również SUP Sprint Racer, tutaj również 3. miejsce w GB Series. W wodzie całe życie.

Mi osobiście do wody było raczej bardzo daleko. Fitness i siłownia to większość mojego życia. Za to Jeremiasz to kompletnie uzależniony od wody dzieciak. Pływa od trzeciego roku życia. W UK jesteśmy 15 lat i to właśnie tutaj, jak wspomniałam wcześniej, przygoda z wodą i wiatrem zaczęła swoją historię.

 

Jesteście kitesurfingową rodziną, jako, że wasz 11-letni syn także jest zapalonym kitesurferem. Czym dla was jest ten sport?

Tak, śmiało możemy nazwać się kitesurfingowa rodziną. Nasz syn Jeremiasz ma 11 lat i z ręką na sercu mówię, że potrafi najwięcej tricków w naszym domu. Jeżeli jesteście na to gotowi opowiemy wam, jak kitesurfing odmienił nasze życie.

Jak już wiecie, zapisaliśmy się na kurs kajta w 2016 roku. W lipcu tego też roku przeżyliśmy trzy cudowne dni w wodzie, smagani wiatrem i falami. Instruktor, z którym mieliśmy kurs, zaraził nas swoją pasją i krystalicznie czystą miłością do sportu. Jego entuzjazm i prawdziwa radość z naszych osiągnięć sprawiła, że serce biło szybciej, a w brzuchu pojawiły się motyle... Znacie to uczucie, prawda?

Po kursie oczywiście nie przestaliśmy, jeździliśmy do Camber Sands w każdy możliwy weekend. W końcu zakupiliśmy nasz pierwszy sprzęt i życie kitesurfera rozpoczęło się na 100%. Nikt i nic nie mógł nas zatrzymać w domu. Każdy wietrzny weekend byliśmy nad wodą. Ani wczesne wstawanie, ani w sumie 4 godziny drogi nie powstrzymywały nas.

Kitesurfing zawładnął naszym życiem do tego stopnia, że we wrześniu decydujemy się na wyjazd do RPA do mekki kitesurfingu, którą znajdujemy dzięki www.thekitespot.com. Dwa tygodnie lazurowego szaleństwa i gorącego wiatru rodzą kolejne marzenia do spełnienia! Paweł zdecydował, że chcę zostać instruktorem kitesurfingu. Podróże po RPA budzę apetyt i kompletnie wywracają do góry nogami dotychczasowe myślenie. Obcowanie z naturą, ogromem kultur i wszech panującym szczęściem uzmysławia nas, że my też tak chcemy kajtować, podróżować i być blisko natury.

Wracamy do UK jak w amoku! Kupujemy większe auto, budujemy w nim łóżko, modyfikujemy tak, abyśmy mogli praktycznie w nim żyć. Natchnieni albo lepiej najedzeni kajtowego szaleju pracujemy jak każdy 5 dni w tygodniu, Paweł fizycznie, ja w biurze. W czwartek pakujemy sprzęt, robimy zakupy, gotujemy na 3 dni tylko po to, aby w piątek od razu po pracy jechać do Camber na kajta! I Tak przez dwa lata poznajemy wspaniałych ludzi, którzy dzielą się wszystkim co mają, ludzi którzy inspirują.

Nie king size bed, nie duży telewizor, którego i tak nie mieliśmy, nie spa albo super crazy party były nas w stanie zatrzymać. Kochamy to, co robimy! Śpimy w Touranie z nosem przy podsufitce we troje, jemy gotowane zimne jajka, ryż z tuńczykiem i chleb z dżemem przez 3 dni z 7, ale jest pięknie! W czerwcu Paweł oficjalnie zostaje certyfikowanym Instruktorem British Kitesurfing Association. Co to oznacza? Każdy wolny dzień i minuta jest zarezerwowana dla kajta.

Niejednokrotnie wracamy 2 godziny do domu spaleni słońcem, spragnieni, ze zmęczonym ciałem, ale jak szczęśliwym umysłem. Słone usta, piekące oczy i poplątane włosy to nasz symbol szczęścia. Nic tego nie zmieni! Jeremiasz nie jest fanem Fortnite, Jeremiasz nie jest uzależniony od telefonu. Nasz syn jest wychowywany na największym i najpiękniejszym placu zabaw jakim jest morze! Uczy się pływów, wiatru, prądów, uczy się czytać pogodę i obserwuje kitesurfing, wciąż aktywnie spędzając czas na wodzie na SUP-ie, skimboardzie, surfując czy też robiąc open water swim trening. Wszystko po to, aby w końcu stanąć na desce.

Przez ten cały czas trwa intensywne podróżowanie po kraju, zwiedzanie i oczywiście kajtowanie z przyjaciółmi. Ale to nie wszystko! Cały czas budujemy w głowie obraz naszego życia.

Zapada kolejna decyzja: po latach uprawiania fitnessu decyduję się na zdobycie uprawnień trenerskich, w międzyczasie również robimy kurs na instruktorów SUP-a, Paweł PADI Diver. Lista uprawnień robi się dłuższa i dłuższa. Mało tego! W najbardziej ponury dzień roku, decydujemy się przeprowadzić ze Stansted nad morze by mieszkać przy plaży.

Nigdy nie należeliśmy do grupy super zarabiających, po prostu było bezpiecznie finansowo. Decydujemy zbierać wszystkie miedziaki do słoika z napisem dom, zero zakupów szmatek i innych błyskotek i bzdur piorących umysł.

 

Prowadzicie w Kent „dom kitesurfera”. Na czym to polega?

Rok 2018 jest rokiem sukcesów! Mamy dom! Przeprowadzamy się, marzenia się spełniają! Historia mortgage nadaje się na kolejny artykuł, pomyślcie tylko, kto chce dać kredyt osobie mieszkającej w Stansted, a kupującej dom 100 mil dalej.

Bez marudzenia! Udało się, mamy klucze. I znowu wykończeni, lecz szczęśliwi jesteśmy gotowi na nowy rozdział w życiu.

Od teraz każdy dzień, każde popołudnie jesteśmy na plaży. Jeremiasz jest gotowy na sport i zaczyna! Zajęło mu półtora sezonu, aby być tu gdzie jest teraz. Skacze 10 metrów ponad wodę, kręci loopy i rotuje w powietrzu jak szalony z innymi szalonymi dzieciakami.

My z Pawłem jesteśmy na wodzie z nim szlifując umiejętności i triki.

Historia szczęścia wcale się tutaj nie kończy, bo apetyt na podróże jest tylko większy i to podróże nie tylko po Anglii, ale po całym świecie.

 

Kto korzysta z waszej pomocy?

Nasz dom remontujemy od podstaw z kajtowymi przyjaciółmi oczywiście! Nasz dom jest inspirowanym tym, co widzieliśmy w RPA. Drewno, bardzo dużo drewna w środku oraz niezbędniki kitesurfera, takie jak stacja mycia sprzętu, miejsce do suszenia kajtów, pianek, desek etc. Ogród, w którym można odpocząć przed kolejną sesją na wodzie.

Dom nasz jest zawsze pełen piasku z plaży, śmiechu, gorączkowych rozmów o nowych trikach i co najważniejsze kitesurferów różnych narodowości - oczywiście Polaków #kiteholics_polskisquad, Anglików, Słowaków, Węgrów, Rumunów, Południowoafrykańczyków, Litwinów, Estończyków, Włochów, Egipcjan i tak mogę bez końca.

Każdy, kto korzysta z naszych usług B&B czy też po prostu wpada na kawę, jest traktowany jak członek rodziny. Drzwi i lodówka zawsze są otwarte starym, polskim zwyczajem.

Oferujemy pokoje jedno i dwu osobowe, z 2-minutowym spacerkiem do plaży w cenie.

Nasi goście to nie tylko kitesurferzy, są to również osoby, które chcą choć na chwilę uciec od zgiełku i stresu. Okolica karmi nie tylko oczy, ale i kuruje duszę. Zapraszamy was serdecznie do naszej angielskiej Kalifornii i raju kitesurferów, znajdź nas na FCBK Greatstone Beach House, jeżeli planujesz zostać na dłużej niż jeden dzień.

 

Jak z perspektywy waszego doświadczenia wygląda zainteresowanie Polaków kitesurfingiem? Co w ogóle trzeba zrobić, by móc uprawiać kitesurfing?

Kitesurfing przyciąga wszystkich z tego względu, że nie ma tutaj granic wiekowych. To od ciebie zależy, czy chcesz odkryć ekstremalną stronę sportu czy po prostu zostawić telefon na plaży i relaksować się jazdą po falach.

Oczywiście, że sport przyciąga Polaków, w końcu jesteśmy odważną nacją i śmiało mogę powiedzieć, że stanowimy 30% wszystkich studentów.

 

Wasz syn – Jeremiasz, jest pochłonięty pasją kitesurfingu, dla którego poświęcił nawet pływanie, pomimo kwalifikacji do programu olimpijskiego. Jakie są jego dotychczasowe osiągnięcia w kitesurfingu?

Pytasz o Jeremiasza... Jeremiasz ma skrzela zamiast płuc! Tak naprawdę od poczęcia nie rozstaje się z wodą (śmiech). Paweł, który całe swoje życie jest związany z wodą, dzieli swoją miłość do wody z synem. Uczy go nurkować i pływać. Któregoś dnia otrzymujemy list z klubu pływackiego, którego głównym trenerem jest Francuz z olimpijskimi osiągnięciami. W liście czytamy, że Jeremiasz otrzymuje darmowe miejsce w klubie, aby mógł rozwijać się i przygotować do zawodowego pływania. Świetnie mu idzie, kark ugina się od medali, a rekordy klubu zostają szybko ustanowione przez J!

I tak trzy lata! By w końcu w nowym klubie zostać wyróżnionym kwalifikacją do programu olimpijskiego. Radość w domu jest niesamowita. Tygodniowo 8 godzin w wodzie, wyjeżdżone kilometry na treningi i zawody, wszystko to zostaje wynagrodzone. Przychodzi wiosna, Jeremiasz spędza coraz więcej czasu na wodzie, każdy dzień po szkole jest na wodzie. W wakacje idzie jak burza, postęp w kitesurfingu jest niewyobrażalny. W wakacje jest przerwa w zawodach pływackich, więc Jeremiasz ma jeszcze więcej czasu na kajta.

W sierpniu Jeremiasz otrzymuje zaproszenie od marki kitesurfingowej Duotone na warsztaty z najlepszymi kiteboarderami świata, ponieważ marka szuka młodych talentów. Dwa dni wypełnione wiedzą, praktyką i dobrymi radami od najlepszych wypełniają serce dziecka jeszcze większą miłością do sportu. Tylko po to, aby chwilę później otrzymać sponsoring od Duotone. Możesz przewidzieć, co się stanie. Pływanie i kitesurfing to bardzo fizyczne sporty, bardzo wymagające. Dorosły nie byłby w stanie uprawiać równolegle pływania i kajta. Niejednokrotnie Jeremiasz po treningu padał w aucie jak kawka.

Nie wiem, jak to dobrze ująć, czy powinnam powiedzieć, że Jeremiasz łamie nam serce i decyduje, by zrezygnować z pływania na rzecz kajta. Było nam smutno, bardzo…. ale też zależy nam jako rodzicom, aby nasze dziecko było szczęśliwe i podejmowało decyzje zgodnie ze swoim sercem. Oczywiście trener z klubu nie odpuszcza, walczy do końca, ale bez skutku. Jeremiasz odchodzi z klubu pływackiego.

Teraz szykuje się do kitesurfingowych zawodów, każdego dnia nie zważając na zimę i chłód. Przecież jest Polakiem!

Lato 2020 będzie ekscytujące! I wierzymy, że półka z medalami znowu będzie się zapełniać.

 

Zatem pytanie do Jeremiasza – czy i dlaczego polecałby rówieśnikom, i nie tylko, uprawianie kitesurfingu?

Kitesurfing jest dla mnie wszystkim, kocham ten sport, cały czas robię coś nowego. Ciągle spotykam fajnych kumpli i uczymy się razem. A przede wszystkim wygłupiamy się ciągle i podnosimy sobie nawzajem poprzeczkę trudności. Chciałbym, aby więcej dzieci próbowało kajta, to wcale nie jest trudne i mamy szansę być lepsi od naszych rodziców (chichot). Uwielbiam dzielić się tym, co umiem, więc bardzo chętnie uczyłbym rówieśników. Jak idę spać to nie mogę zasnąć, bo ciągle sobie wyobrażam nowe triki, ciągle o tym myślę. Każdy sport odciągnął… mnie od kompa serio! Dlaczego polecam kitesurfing rówieśnikom? Polecam każdy sport, bo nawet pisanie esejów w szkole nie jest nudne!

 

Czym zajmujecie się na co dzień?

Paweł jest kierowcą ciężarówki, tak, jesteśmy normalną rodziną. Cały dzień spędza za kółkiem tylko po to, by chwilę później kręcić loopy. Ja pracuję w firmie budowlanej w dziale operacyjnym, a po pracy daję wycisk klientom na sesjach fitness, zaszczepiam pozytywne myślenie i edukuję jak można żyć zdrowo lub zdrowiej. Układam indywidualne plany żywieniowe i treningowe, które pomagają w osiągnięciu fitnessowych goli.

 

Jak zacząć przygodę z kitesurfingiem i jak drogi jest to sport?

Kitesurfing jest sportem ekstremalnym i właśnie z tego powodu należy zapisać się na kurs z certyfikowaną szkołą przez British Kitesurfing Association, gdzie nauczysz się wszystkiego od podstaw, jak uprawiać sport bezpiecznie, rozumieć pogodę, pływy, no i oczywiście jak kajtować. Oczywiście polecamy www.thekitesurfcentre.com, gdzie uczymy. W tej szkole nie tylko nauczysz się kitesurfingu, możesz kupić lub wypożyczyć sprzęt, zapisać na lekcje landboardingu, baggy czy też SUP.

A czy jest to drogi sport? Lekcje to koszt około 100 funtów za dzień. Oczywiście jak ze wszystkim zakup sprzętu wymaga finansowego nakładu. Jeden kajt i pozostały sprzęt, który pozwoli zejść na wodę, to wydatek około 1500 funtów. Ale! Później wykupujesz ubezpieczenie sportowe i latasz za darmo. Morze nie wystawia miesięcznego abonamentu, latasz ile chcesz i gdzie chcesz, i z kim chcesz. A jeżeli dbasz o sprzęt, to będzie ci służył kilka sezonów.

 

Powiedz jeszcze gdzie można śledzić waszą działalność i jak ew. z wami kontaktować się?

Gdzie można nas znaleźć: https://www.facebook.com/Greatstone-Beach-House-550323622085485. Kitesurfing I fitness – FCBK & INSTA  Infinity Sport https://www.facebook.com/zeleszkiewiczinfinitysport. Szkoła: www.thekitesurfcentre.com.

 

Dariusz A. Zeller

Zdjęcia (3)


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe