Książę Filip był siłą i opoką królowej Elżbiety II

  • 10.04.2021, 17:15
  • Źródło: Karolina Wiatrowska

Podziel się:

Oceń:

Książę Filip był siłą i opoką królowej Elżbiety II fot. Twitter / The Royal Family
W wieku 99 lat zmarł książę Filip, mąż królowej Elżbiety II. O jego śmierci poinformowała brytyjska rodzina królewska, natomiast flagi na ważnych budynkach państwowych w Zjednoczonym Królestwie zostały opuszczone na znak rozpoczynającej się żałoby. „Z głębokim smutkiem Jej Wysokość Królowa ogłosiła śmierć swojego ukochanego męża, Jego Królewskiej Wysokości Księcia Filipa, Księcia Edynburga. Jego Królewska Wysokość odszedł spokojnie dziś rano na zamku Windsor" - napisano w komunikacie Pałacu Buckingham 9 kwietnia.

Książę Edynburga i mąż królowej

Książę Filip urodził się w 1921 roku na wyspie Korfu jako piąte, najmłodsze dziecko i jedyny syn greckiego księcia Andrzeja. Księżniczkę Elżbietę poznał przed wojną w 1939 roku, gdy wstąpił do Akademii Brytyjskiej Marynarki w Dartmouth. Para pobrała się osiem lat później w Opactwie Westminsterskim. Byli razem ponad siedem dekad i w tym czasie doczekali się czwórki dzieci, ośmiorga wnucząt i dziesięciorga prawnucząt. Chociaż książę Filip postrzegany bywał często poprzez pryzmat nieco bezceremonialnego zachowania, gaf i niezbyt poprawnych politycznie żartów, znawcy brytyjskiej rodziny królewskiej podkreślają, że jego rola u boku królowej Elżbiety była ogromna. Królewski korespondent Nicholas Witchell mówił w BBC, że książę Filip bardzo mocno przyczynił się do sukcesu panowania królowej Elżbiety. „W czasie złotego jubileuszu ona sama zaznaczyła, że książę Filip jest jej siłą i opoką. W czasie diamentowego jubileuszu wróciła do tej kwestii, mówiąc, że jest on jej ciągłą siłą i przewodnikiem. Królowa bardzo uważnie dobierała słowa i to jak mówiła o swoim mężu, pokazuje, jak ważną rolę pełnił on w jej życiu, wspierając i pomagając jej w wypełnianiu obowiązków głowy państwa” - tłumaczył Nicholas Witchell. W rodzinie królewskiej nie obyło się bez napięć. Zwłaszcza na początku, gdy książę Filip trudno odnajdywał się w nowej roli. Media spekulowały nawet o kryzysie małżeńskim. Z czasem jednak książę znalazł swoje miejsce. Podróżował, coraz częściej reprezentował monarchię, zaczął angażować się w liczne organizacje czy ustanowił Nagrodę Księcia Edynburga, która zachęcała młodzież do samodoskonalenia się. „Był świetnym ambasadorem. Może urodził się na greckiej wyspie, może był synem greckiego księcia, ale nikt o nim nie myślał inaczej niż o księciu Edynburga i mężu królowej, wspaniałym słudze i wielkim miłośniku swojego kraju. Wiem, że będzie go bardzo brakowało”, mówił Arthur Edwards, fotograf rodziny królewskiej z "The Sun". Książę Filip słynął z zamiłowania do sportu. Jeździł konno, grał w polo, żeglował, a także pilotował śmigłowiec. W dniu 70. urodzin, w 1991 roku miał na koncie ponad 5 tysięcy wylatanych godzin. Ustanowiona przez niego w latach 50. Nagroda Księcia Edynburga służy wzmacnianiu poczucia obowiązku obywatelskiego i rozwijaniu sprawności fizycznej wśród młodzieży. Z okazji 90. urodzin w 2011 roku książę Filip otrzymał od małżonki tytuł Lorda Wysokiego Admirała, najwyższy rangą w Royal Navy. Filip Mountbatten był laureatem kilkudziesięciu wysokich odznaczeń, zarówno brytyjskich, jak i przyznanych przez wiele innych państw świata. Obowiązki członka rodziny królewskiej pełnił mimo coraz bardziej doskwierających mu problemów zdrowotnych. Ostatecznie z życia publicznego wycofał się w 2017 roku w wieku 96 lat. Książę Filip w połowie lutego trafił do szpitala z powodu złego samopoczucia, ale oficjalne komunikaty zapewniały o jego dobrym stanie zdrowia. W marcu musiał jednak przejść operację z powodu choroby, na która nie był wcześniej hospitalizowany.

 

„Pokolenie, jakiego już nie będzie"

Jedną z pierwszych osób, które oddały mu hołd, był brytyjski premier Boris Johnson. „Książę Filip zaskarbił sobie sympatię kolejnych pokoleń w Królestwie, Wspólnocie Narodów i na całym świecie. Wraz z Jej Wysokością, Królową, pogrążamy się teraz w żałobie. Jej i całej Jej rodzinie przekazujemy kondolencje. Jako naród i Królestwo dziękujemy Filipowi, księciu Edynburga za niezwykłe życie i niezwykłą pracę”, mówił Boris Johnson. Smutek po śmierci księcia Filipa wyrazili przedstawiciele państw Wspólnoty Narodów. Premier Kanady Justin Trudeau ocenił Filipa jako „człowieka o wielkich celach i przekonaniach". „Kierował się poczuciem obowiązku wobec innych, wniósł tak wiele w tkankę społeczną naszego kraju i świata" - napisał na Twitterze. Justin Trudeau dodał, że książę Filip zostanie zapamiętany jako „odznaczony oficer marynarki i oddany filantrop". Kanadyjski premier zwrócił uwagę także na stałość w związku z królową Elżbietą. „Myśli wszystkich Kanadyjczyków są z nią i całą rodziną królewską, gdy opłakują tę znaczącą stratę" - napisał. „Uosabiał pokolenie, jakiego już nie będzie" - oświadczył premier Australii Scott Morrison. Zwrócił też uwagę na związki monarchy z australijską Marynarką Wojenną i zaangażowanie w australijskie fundacje i organizacje charytatywne. Szef indyjskiego rządu Narendra Modi zauważył, że książę Filip, który służył w brytyjskiej marynarce wojennej podczas II wojny światowej, "miał niezwykłą karierę w armii i przewodził wielu społecznym inicjatywom". „Dziedzictwo księcia Filipa będzie żyło nie tylko dzięki jego rodzinie, ale we wszystkich przedsięwzięciach charytatywnych, które ukształtował" - napisał prezydent USA Joe Biden. Swoje kondolencje przekazali także byli premierzy Wielkiej Brytanii. Tony Blair wspomniał, że Filip zostanie najpewniej zapamiętany za swoje „niezwykłe i niezachwiane wsparcie dla królowej przez tak wiele lat". „Jednak powinien być również pamiętany za dalekowzroczność, determinację i odwagę" - oświadczył.

 

Mistrz spektakularnych wpadek

Jego kariera była przerywana sporadycznymi gafami i niecodziennymi komentarzami. Ale opinia publiczna go za to kochała. Książę Filip był jednym z ulubionych royalsów, chociaż jego zachowanie pozostawiało czasem wiele do życzenia. Miał specyficzne poczucie humoru, popełniał spektakularne gafy i słynął z wyjątkowo ciętego języka. Wielbiciele brytyjskiej rodziny królewskiej zawsze uważali, że to książę Filip najlepiej wie, jak rozbawić dość sztywne – oczywiście z punktu widzenia zwykłych mieszkańców Wielkiej Brytanii – towarzystwo. Jednak to niestosowne żarty stały się w pewnym sensie jego znakiem rozpoznawczym, a skandaliczne wypowiedzi często trafiały na pierwsze strony gazet. Na przykład w 1965 roku, odwiedzając wystawę etiopskiej sztuki prymitywnej, stwierdził: „to coś, co moja córka mogłaby przynieść z zajęć plastyki w szkole”. Rok później zasłynął mówiąc, że „Brytyjki nie potrafią gotować”. Z każdym kolejnym rokiem, zaliczał następne wpadki. W 1967 roku zapytany, czy odwiedziłby Związek Radziecki, w ogóle się nie krępując odpowiedział: „Chciałbym bardzo odwiedzić Rosję, pomimo że dranie wymordowały mi pół rodziny”. Podczas recesji na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku książę Filip wywołał powszechne oburzenie jedną z wypowiedzi: „wszyscy mówili, że powinniśmy więcej odpoczywać, a teraz narzekają na bezrobocie”. Podczas wizyty w Chinach, w rozmowie z brytyjskimi studentami przestrzegał, że „jeśli się zadomowią za bardzo, to zrobią im się skośne oczy”. W 1995 roku spytał szkockiego instruktora jazdy, jak udaje mu się utrzymać swoich kursantów z dala od alkoholu, tak by udało im się zdać egzamin... Skoro na poważne tematy potrafił żartować, to nic dziwnego, że niemal każda oficjalna wizyta księcia Edynburga była powodem do kolejnego niewybrednego żartu. Dość oryginalną opinię wyraził choćby na temat umiejętności wokalnych artysty Adama Smitha. Jego głos skojarzył się małżonkowi królowej z... odgłosem popłuczyn po kąpieli, wpadających do rury odpływowej. W 1999 roku brytyjskie media rozpisywały się o uwadze monarchy na temat niesłyszących dzieci. Podczas koncertu charytatywnego młodzi ludzie stali tuż obok karaibskich bębniarzy. W pewnym momencie książę Filip rzucił do nich: „Głusi? Nic dziwnego, że jesteście głusi, skoro stoicie w tym miejscu”. Innym razem, nie do końca świadomie, zniszczył marzenia trzynastoletniej Brytyjki, mówiąc, że jest „za gruba, żeby zostać astronautką”.

 

Pogrzeb bez charakteru państwowego

Mimo, że przez ponad 70 lat stał u boku królowej Elżbiety II i wypełniał obowiązki wynikające z tego tytułu, nigdy nie lubił splendoru i jak ognia unikał próżnego pokazywania się publicznie. Wiadomo było również, że nie chciał, by jego setne urodziny miały charakter państwowy. Nie dziwi więc, że i w kwestii pogrzebu książę Filip miał ściśle sprecyzowane oczekiwania. Wielka Brytania po śmierci męża Elżbiety II ogłosiła żałobę narodową. Flagi w kraju zostały opuszczone do połowy masztu. Także wszyscy członkowie rodziny królewskiej w związku z jego odejściem usuną się w cień. Protokół przewiduje, że żałoba królowej potrwa 30 dni (dopiero po tym czasie wróci do zajmowania się sprawami państwowymi), zaś ta w kraju – osiem. Książę Filip jako mąż monarchini ma prawo do pochówku z wszelkimi możliwymi honorami, jeszcze za życia zaznaczył, że chciałby, aby jego ostatnie pożegnanie miało charakter wojskowy, nie zaś państwowy. Dodatkowo sprawy komplikuje pandemia koronawirusa. Według doniesień m.in. BBC i „The Sun” z uwagi na obowiązujące w Wielkiej Brytanii obostrzenia, podjęta zostanie decyzja o rezygnacji z procesji żałobnej w Londynie. Także sama msza ma mieć charakter prywatny i będą na niej obecni jedynie członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej. Pogrzeb księcia Filipa odbędzie się prawdopodobnie w kaplicy św. Jerzego na zamku w Windsorze.

Źródło: Karolina Wiatrowska

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe