Książę Filip miał polskich przodków 

  • 29.04.2021, 05:00
  • Marek Stella Sawicki

Podziel się:

Oceń:

Książę Filip miał polskich przodków HRH książę Filip w National Memorial Arboretum otrzymuje moją książkę, zatytułowaną „First to fight”, jako specjalny prezent, 3 grudnia 2009. Obok stoją Czesław Maryszczak z SPK Federacji Światowej oraz pani Gienia Marzec z Manchesteru
Polskie ślady przodków zmarłego niedawno księcia Edynburga można odnaleźć trzy generacje wcześniej (tylko!). Prababka Filipa, Julia Hauke, urodziła się w Warszawie. O jej ojcu, generale Maurycym Hauke, wiedziałem już blisko 60 lat temu.

Książę Filip zmarł 9 kwietnia, tuż przed swoimi setnymi urodzinami. Transmisję z jego ostatniej drogi oglądało ponad 13 milionów Brytyjczyków, uznając to za najważniejsze wydarzenie dnia. „Less is more”, czyli „mniej znaczy więcej” –  powiedzonko księcia – doskonale pasowało do minimalistycznej oprawy jego pogrzebu. Gazety, internet i telewizja były i nadal są pełne informacji z życia jego rodziny, niemniej brakuje wśród nich wątków polskich, które historycznie są niezaprzeczalne i bardzo ciekawe. Zresztą w Polsce też się o nich mało (o ile w ogóle) wie. Natomiast przy okazji licznych wspomnień o mężu królowej Elżbiety II przypominano jego dwie wizyty w Polsce: w 1993 roku, kiedy wziął udział w oficjalnym pogrzebie generała Władysława Sikorskiego na Wawelu w Krakowie i tę z roku w 1996, kiedy przyjechał do Warszawy towarzysząc królowej Elżbiecie II (w Pałacu Prezydenckim gościł ich wtedy Prezydent RP, Aleksander Kwaśniewski).

Wracając do Maurycego Hauke (urodzonego w 1775 w Seifersdorf w Saksonii, a zmarłego w 1830 w Warszawie), ojca prababki księcia Filipa, herbu Bosak, to powszechnie wiadomo, że był generałem artylerii Wojska Polskiego w Królestwie Polskim. W latach 1816–1829 sprawował funkcję ministra w Komisji Rządowej Wojny Królestwa Polskiego. Był też senatorem-wojewodą Królestwa Polskiego oraz członkiem Komisji Najwyższej Egzaminacyjnej przy Radzie Stanu Królestwa Kongresowego w 1830 roku.  


Generał i hrabia Jan Maurycy Hauke Bosak

Nazwisko generała pamiętam dobrze z jedynej w moim życiu pracy w teatrze w latach 60. w Krakowie.  Była to też moja pierwsza w życiu płatna praca. Miałem wtedy 17 lat i wraz z kolegą Jurkiem Federowiczem (później znanym aktorem i obecnie senatorem RP) zostaliśmy „wciągnięci” do produkcji „Nocy Listopadowej” Stanisława Wyspiańskiego, która to miała mieć premierę 7 marca 1965, czyli trochę więcej niż 56 lat temu. Jurek poszedł wtedy po maturze z naszego wspólnego V Liceum w Krakowie prosto do PWST (Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej), a ja jednak szczęśliwie uniknąłem tego ryzykownego zawodu, wybierając się na 5-letnie studia techniczne na AGH.

Ale gdzie jest połączenie nazwiska generała herbu Bosak z teatrem Słowackiego w Krakowie w 1965 roku? Otóż  w tamtym czasie potrzebowano w tym miejscu wielu statystów do ról polskich podchorążych-kadetów, właśnie do „Nocy Listopadowej”. Sztuka jest praktycznie oparta na opisie wybuchu Powstania Listopadowego w Warszawie i w tym również historycznym momencie, kiedy 29 listopada 1830 roku generał Hauke ginie na Krakowskim Przedmieściu z rąk swoich własnych podchorążych, a w postać jednego z nich wcieliłem się ja. 

Przybliżę fakty, na których oparty jest ten wątek dramatu. Otóż Hauke kształcił się w szkole artylerii w Warszawie, awansował kolejno na  porucznika a trzy lata później na kapitana. Był polskim oficerem i uczestnikiem wojny z Rosją oraz nawet samego Powstania Kościuszkowskiego. Kolejno w 1798 roku wstąpił do Legionów Polskich we Włoszech, służąc w artylerii. Jako komendant obrony Zamościa, wsławił się tam bohaterską obroną, awansował później na pułkownika,  generała brygady, a potem generała dywizji w 1813 roku. Od 1829 został senatorem Królestwa Polskiego, awansowany za gorliwość w wykonywaniu rozkazów, ale już niestety tylko wielkiego księcia Konstantego, brata wszech-rosyjskiego cara Rosji. Generał był zdecydowanym przeciwnikiem wybuchu powstania listopadowego. Zginął tragicznie 29 listopada 1830 z rąk powstańców na oczach swojej żony zmarłej rok później i grupy młodszych dzieci, które zostały wzięte do Petersburga pod opiekę... cara Mikołaja I. 

W dniu swojej śmierci Hauke, jadąc konno obok karety swej żony, napotkał grupę podchorążych, idących ze strony istniejącej do dzisiaj pięknej ulicy Nowy Świat. Ujrzawszy go polscy powstańcy zawołali, według jednego z istniejących przekazów, a było ich wiele, „Generale, poprowadź nas na Arsenał!”, ale ten wezwał ich natychmiast do powrotu do koszar. Rozległy się wystrzały i Hauke padł martwy. U zabitego naliczono aż 19 ran od kul. Powstańcy jakoby zdarli z jego munduru wszystkie carskie odznaczenia, ale zostawili polskie i francuskie (tego nie było w Teatrze Słowackiego w 1965 roku).

Żoną generała była Zofia z domu Lafontaine, córka głównego lekarza armii Księstwa Warszawskiego.  Córki Maurycego i Zofii, a byli jeszcze synowie, Zofia, Emilia i Julia zostały damami dworu żony następnego cara Aleksandra II, Marii Aleksandrówny. Generał  Hauke został pochowany wraz z żoną i swymi braćmi jako katolicy w kościele Kapucynów w Warszawie.

56 lat to bardzo dawno temu, ale pamiętam z tamtych lat wybitne postaci aktorów w tej sztuce teatralnej w Krakowie, słynną aktorkę Zofię Jaroszewską, Jana Nowickiego jako Wielkiego Księcia Konstantego, Teresę Budzisz-Krzyżanowską w roli żony Księcia Konstantego – Joanny, młodą Annę Dymną – jako Korę i jeszcze jednego w mniej więcej naszym wieku, czyli młodego Jerzego Stuhra.  Dowódcą na Krakowskim Przedmieściu polskich szwoleżerów, był aktor Janusz Zakrzeński, który wiele lat później zginął w tragicznej katastrofie lotniczej w drodze do Katynia pod Smoleńskiem.


Julia Hauke Bosak była córką polskiego generała i hrabianką po ojcu, jako Julia Princess of Battenberg. Była urodzona w Warszawie.

Wracając do Julii, która według wielu opisów była bardzo piękna, ale w tzw. wyższych sferach bez wymaganego wysokiego tytułu, będąc... tylko córką generała i hrabiego, mimo to poślubiła księcia Aleksandra von Hessen-Darmstadt, tutaj w Wielkiej Brytanii znanego jako Aleksander of Hesse. 

Ponieważ Julia nie była przedstawicielką „rodziny panującej”, jej małżeństwo było uznane jako morganatyczne, co oznaczało w praktyce, że było bez prawa dziedziczenia tytułów przez nią i jej potomstwo. Po prostu w tych czasach w wyższych sferach uznawano to jako tzw. mezalians.  Później, za sprawą szwagra Ludwika III również „of Hesse”, przyznano jej tytuł księżnej Battenberg. Z tego małżeństwa pochodził Prince Louis of Battenberg (1854-1921), syn Julii, ożeniony w prostej linii z księżniczką Wiktorią (1863-1950), wnuczką królowej Wiktorii (1819-1901) i księcia regenta Alberta (1819-1861).

Marek Stella Sawicki

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe