WYWIAD: Czym dzisiaj jest dla nas folk?

  • 12.05.2021, 20:23
  • Marietta Przybylek

Podziel się:

Oceń:

WYWIAD: Czym dzisiaj jest dla nas folk? fot. Archiwum Cooltura
Pierwsza indywidualna wystawa Nikolasa Wereszczyńskiego ,,Dreaming of Folk”, zabierze nas w magiczną podróż do serca Europy. Prace młodego artysty malowane są głównie gwaszem, technika ta znana jest w Europie od średniowiecza, była stosowana głównie w XVII i XVIII wieku. Nikolas Wereszczyński w wieku 11 lat przeprowadził się z Polski do Anglii, mieszka w Londynie. Mimo emigracji w tak młodym wieku interesuje się polskim folklorem, legendami i kulturą. Stanowią one inspirację do sztuki, którą tworzy. Należący do społeczności LGBT artysta zaczął być coraz bardziej zafascynowany kwestią tego, gdzie jest miejsce osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w społeczeństwie oraz gdzie ono było przed erą ich światowego wygnania i ludobójstwa.

Opowiedz proszę o zamyśle wystawy ,,Dreaming of Folk”?

 

Moje prace inspirowane są głównie folklorem, naturą i kulturą ludową, więc taki jest główny przekaz ,,Dreaming of Folk”. Tradycje czy legendy z naszego kraju i dalej na wschód Europy nie są specjalnie znane czy popularne, więc mam trochę nadzieję, że może ekspozycja wzbudzi u ludzi zainteresowanie naszą kulturą.
Jestem też częścią społeczności LGBT, a że wystawa wypada w czerwcu, który jest dla nas miesiącem celebrowania, to zdecydowaliśmy się razem z galerią połączyć te dwa koncepty, by poszerzyć świadomość o aktualnej, niezbyt dla nas ciekawej sytuacji w Polsce.

Wystawa będzie zawierać prace z serii Legendy polskie”, która została zapoczątkowana jako chęć zilustrowania tych najcenniejszych i najukochańszych w naszym kraju. Skąd wzięła się u ciebie fascynacja tą tematyką?
 

Ta tematyka po prostu naturalnie mnie przyciągnęła i zafascynowała. Interesuję się antropologią, teologią i historią, średniowieczem i tym co przed nim. Jak tylko znajdę jakąś ciekawostkę lub zwyczaj z jakiegokolwiek zakątka świata, który mnie poruszy, to potrafię nocami zaszywać się w 30+ nowo otwartych kartach z Wikipedii i JSTOR-a. Tak więc sam fakt, że kwestia legend zabłysnęła w mojej pracy nie jest niezwykły. Zaś na pewno niezwykłym jest to, że zainspirowałem się Polską. Nigdy nie widziałem siebie jako Brytyjczyka, ale też miałem swojego czasu dość wrogie nastawienie do własnego kraju ze względu na ogólną postawę Polaków do inności i śmieciową politykę. Trochę fuksem znalazłem elementy ludowe i historyczne, które mnie bardzo zainspirowały i poruszyły, dzięki którym mogłem wkroczyć dalej w ten świat i po raz pierwszy zakochać się we własnym kraju.

 

Większość młodych ludzi interesuje się dzisiaj mainstreamowymi superbohaterami popkultury, czyli Batmanem i Supermanem albo komiksami typu Asterix & Obelix. Myślisz, że polskie legendy w zbyt małym stopniu kształtują współcześnie tożsamość młodych ludzi? A może polski folklor nie przystoi do współczesności, jest pełen stereotypów i wyklucza?

 

Nie wiem czy potrzebujemy", ale są to oczywiście rzeczy, które mają dla mnie osobiste znaczenie, więc na pewno chciałbym zobaczyć więcej ich motywów w naszej własnej (a nawet zagranicznej) popkulturze, bo jak dla mnie folklor polski i nawet słowiański to fabularna kopalnia złota.
Nie wydaje mi się, żeby nasze legendy i baśnie miały tak mały wpływ na kulturę popularną dlatego, że nie są ciekawe, ale bardziej przez praktyczne ograniczenia. Nie sądzę, by jakiekolwiek Polskie studio miało tyle kasy co Marvel czy Disney, a
polskie powieści rzadko przekładane są na angielski. Weźmy na przykład Wiedźmina" wyjątkowo seria została przetłumaczona, następnie powstała gra (która jako medium już ma o wiele szerszy zasięg w gronie osób młodszych i zagranicznych), aż niedawno doczekała się ekranizacji na Netflixie. Teraz pomyślmy: ile moglibyśmy mieć fantastycznych seriali, gier, komiksów inspirowanych tym, co nasze, gdyby ktoś w to zainwestował lub gdyby zainteresowały się tym bogatsze, zagraniczne firmy?

 


 

Czy tworząc swoje prace rozmyślałeś nad korozją tożsamości słowiańskiej, która zostaje wyparta poprzez np. tożsamość europejską? Chodzi mi o to, że coraz mniej osób czuje się Słowianami, a bardziej Europejczykami czy wręcz obywatelami świata. Co o tym wszystkim myślisz?

 

Muszę przyznać, że dotychczas niespecjalnie nad tym rozmyślałem. Może ze względu na to, że po części dorastałem w Anglii. Bycie Europejczykiem nie miało dla mnie tak dużego znaczenia, jak bycie Polakiem, bo to właśnie polskość kuchnia, świąteczne obyczaje itd. była tutaj czynnikiem inności". A więc o wiele bardziej odczuwałem, że jestem Polakiem.
Jeśli zaś spędziłbym całe życie w Polsce, to może właśnie
polskość byłaby tu czymś domyślnym, mniej zauważalnym i bardziej bym przykładał uwagę do bycia Europejczykiem.

Koniec końców, żyjemy w czasie, gdzie kooperacja i globalna perspektywa są niezwykle ważnym kluczem do dalszego rozwoju człowieczeństwa, ale nie sądzę też by tożsamość polska czy europejska nawzajem się musiały wykluczać.

Smutniejszym fenomenem zaś jest to, że obecna sytuacja ekonomiczna, polityczna i co za tym idzie społeczna w Polsce zawiodły i upokorzyły zbyt wielu, nie dając im żadnej nadziei na przyszłość. Sam miałem dość trudną relację z Polską, więc biorąc pod uwagę tak marne dla wielu warunki we własnym kraju, jak tu się dziwić tym, którzy w byciu Polakiem nie widzą nic wybitnego i wybierają tę drugą opcję, która daje im może jakąś nadzieję Europejskość.

 

Jak określiłbyś swoją relację z Polską? Czy będąc osobą LGBT czujesz, że ktoś próbuje wypchnąć cię poza margines definicji bycia Polakiem? Ingerując tym samym w twoje osobiste prawo do definiowania własnej tożsamości?

 

Nie czuję się jakoś osobiście dotknięty prawicową polityką tożsamości", bo idea, że nie można być Polakiem i zarazem osobą LGBT jest dla mnie zbyt absurdalna. Przecież sam jestem Polakiem i należę do tej społeczności, a jakoś istnieję.

Niestety, nawet jeśli takie orzeczenia są absurdalne, to tak czy inaczej są objawem rzeczywistej dyskryminacji i obecnej prawicowej propagandy przeciwko osobom LGBT, która krzywdzi prawdziwych ludzi z krwi i kości.
Sam jestem uprzywilejowany tym, że mieszkam w Anglii, a więc i jest pomiędzy mną a epicentrum tego wszystkiego pewien dystans. Mam też to szczęście, że ludzie z mojego otoczenia włącznie z rodziną bardzo mnie wspierają. Ale większość nie ma takiego szczęścia. Staram się śledzić ewolucję i tok tego problemu w ojczyźnie – bywam w kilku LGBT grupach na Facebooku i niestety rezultaty tej całej nagonki na nas są przerażające. Bodajże w zeszłe lato właśnie podczas okresu Pride prawie codziennie widziałem posty o tym, jak to kogoś zaczepiono albo pobito. Sam zresztą za każdym razem, gdy mam okazję odwiedzić Polskę zastanawiam się, czy to już będzie ten raz, gdy dostanę przysłowiowy wpier*ol.

 

Czy można powiedzieć, że folklor jest tak samo zaskarbiany przez prawicowe środowiska jak patriotyzm?

 

Po części tak, ale myślę, że jeszcze nie w tej samej mierze. Folklor jest dość szerokim pojęciem i nie istnieje tylko jako np. teatralne tańce w strojach ludowych. Większość folkloru jest ukryta w codziennym życiu i praktykach, o których przeciętny człowiek nie myśli jakoś specjalnie. Nie widziałem jeszcze, żeby prawicowe czy nacjonalistyczne środowiska kreowały propagandę utylizującą np. dożynki.
Z drugiej strony nie da się przeoczyć, że niestety w ostatnich latach zainteresowanie słowiańskimi tradycjami wzrosło w grupach nacjonalistycznych, i symbolika jak i retoryka słowiańska często
przekształcane i używane w taki sam sposób w jaki neonaziści używają elementów nordyckich czy aryjskich. Jest to dla mnie po prostu niesmaczne, ale dosłownie każda rzecz na tej planecie mogłaby zostać tak przywłaszczona, więc moją radą dla każdego, kto interesuje się folklorem (ze strony historycznej czy też bardziej fantastycznej i popkulturowej) jest pomyśleć dwa, trzy razy po przeczytaniu danego materiału, jak i utrzymywać nastawienie zerowej tolerancji wobec osobników nacjonalistycznych i dyskryminujących.

 

Czy w polskim folklorze jest w ogóle miejsce dla osób LGBT+? Czy robiąc research napotkałeś w polskich legendach, sztuce, przykłady osób nieheteronormatywnych?

 

Niestety mało jest materiału na ten temat. W Polsce, z tego co mi wiadomo, nie dość, że pismo pojawiło się relatywnie późno, co już na starcie nas ograbia z cennych informacji, to relacje o Polakach i naszej wczesnej kulturze były pisane przez zagranicznych kupców lub chrześcijan. Więc pojawia się tutaj problem interpretacji i dokładności – ile z tego co czytamy jest prawdą, ile opinią autora, a ile zwykłą fantazją dla własnych korzyści? Ile jest też materiału nieodkrytego lub zniszczonego?

Pomimo tego nie mam zamiaru się poddawać, a odpowiedź na pytanie, czy jest dla nas w folklorze miejsce, jest dla mnie jednoznaczna – tak.

Słowa i ściśle zdefiniowane kategorie takie jak LGBT", homoseksualność" czy transpłciowość" są stosunkowo nowe, za to, to co reprezentują ,są starą jak świat naturalną częścią ludzkości.

Nietrudno znaleźć wzmianki o starożytnych (i nie tylko) kulturach, gdzie istnieją trzy lub nawet pięć płci, o bóstwach, które są raz żeńskie, a raz męskie, o sztuce czy nawet modlitwach i obrzędach integrujących relacje jednopłciowe – o rzeczach, które przynajmniej częściowo pokrywają się z naszym dzisiejszym pojęciem nieheteroseksualności czy transpłciowosci. W wielu interpretacjach tego typu osoby były nieodzowną i dość ważną częścią danego społeczeństwa. Logiczne jest więc dla mnie założenie, że byliśmy jak najbardziej częścią społeczeństwa i częścią historii ludowej – pytaniem, które mnie tak bardzo pasjonuje jest bardziej „w jaki sposób", co też mogło się bardzo różnić nie tylko zależnie od okresu czasu, ale też danego rejonu.

Nie ma na to pytanie jeszcze odpowiedzi i choć jest kilka ciekawostek, które mnie zafascynowały, to nie wiem, czy chcę się nimi obecnie dzielić, gdyż nie jestem w 100% pewien co do ich autentyczności.

Nie jestem ekspertem ani specjalistą, a po prostu pasjonatem, więc przynajmniej na razie zostawię zainteresowanych z książkami, takimi jak „Homobiografie" Krzysztofa Tomasika lub „Homoseksualność Staropolska" Tomasza Nastulczyka.

Ostatnio zacząłem też czytać książkę pt. „Upiór" Łukasza Kozaka, o pewnych praktykach ludowych i pojęciu polskiego wampira (czy też upiora), którego autor w jednym z wywiadów opisuje jako „postać, która za życia nawet może zmieniać płeć czy też  >>zmieniać naturę<<” – jak niektórzy chłopi mówili etnografom. Więc mamy takie żywe upiory, które są gender fluid.

 

W jakim stopniu folklor w Polsce nam służy jako społeczeństwu, a w jakim szkodzi, biorąc pod uwagę, że jest pełen stereotypów, klisz kulturowych i uprzedzeń?

 

Folklor to dla mnie dość szerokie pojęcie, które obejmuje wiele elementów istniejących nawet w życiu dzisiejszym. Jest to żywa historia, która ewoluuje razem z ludźmi. Nadal dzieciaki ubierają i topią bądź palą marzannę, dalej mamy dożynki i malujemy pisanki. Więc trochę trudno mówić o folklorze, jako o czymś oddzielonym od nas, jakbyśmy mieli świadomie zadecydować czy go wyrzucić czy nie.

Bardziej bym powiedział, że musimy być świadomi tego, że folklor i co za tym idzie kultura, są płynne i ewoluują razem ze społeczeństwem. Idąc dalej: większość ludzi może nawet nie znać prawdziwego pochodzenia pewnych dzisiejszych zabobonów czy nawet uprzedzeń. Na przykład, stereotypowo mówi się, że kobieta ma się nie „puszczać", ma być wierna mężowi i „kiedyś to tak nie było, kiedyś to kobieta się potrafiła zachować" . A znowuż któregoś razu natknąłem się na fragment relacji kupca Ibrahima Jakuba, który był w Polsce za czasów Mieszka I. Według jego zapisków dowiadujemy się, że przed ślubem kobieta mogła na luzie uprawiać seks z kim chciała, a wręcz kawaler mógł się lekko zdziwić, jeśli okazało się, że panna jest dziewicą i zacząć się zastanawiać, czy może jest coś z nią nie tak.

Nie mam pojęcia, jak wiarygodny jest ten zapisek z perspektywy badawczej, ale jeśli jest w nim ziarno prawdy, to sprawia, że musimy się zastanowić: skąd się wzięły pewne nasze założenia. Czy rzeczywiście są one czysto polskie i tradycyjne? Czy może zmieniły się pod wpływem chrześcijaństwa, innych plemion lub polityki?

Myślę więc, że folklor i tradycja nie muszą się równać z uprzedzeniami, ani wykluczać dalszego rozwoju. Jako istoty myślące możemy przecież kierować się rozumem i empatią, by zdeterminować co funkcjonuje dobrze, a co nie.

 

Czy bycie artystą zajmującym się polskim folklorem i jednocześnie osobą LGBT budzi kontrowersje? Z jakimi reakcjami spotykasz się najczęściej?

 

Myślę, że obecnie większość ludzi śledzących moją twórczość w mediach społecznościowych jest albo LGBT albo są sojusznikami. Poza tym w pierwszym rzędzie skupiam się na folklorze, naturze czy emocjach, a więc kolejno muszę przyznać, że wątki LGBT w moich pracach nie są bardzo częste lub oczywiste i łatwo je przeoczyć dla kogoś niewtajemniczonego. Tak więc jak na razie nie odczuwam jakiejś awersji ze strony innych, chociaż kto wie – może po tej publikacji to się zmieni. Tak czy inaczej nie byłbym pierwszym jawnym Polakiem LGBT, ani nie byłbym pierwszym, któremu próbowaliby zabrać polskość.

 

Poniżej znajdują się szczegóły dotyczące planowanej wystawy!

Dreaming of Folk

31.05 - 20.06.2021 –  Wystawa ,,Dreaming of Folk” odbędzie się na artystycznej platformie Artsy.

3.06.2021 – Odbędzie się wirtualny wernisaż, podczas którego będzie okazja poznać artystę i zaangażować się w dyskusję o tematyce jego prac. Do wernisażu dołączy gość specjalny: dr Łukasz Szulc – wykładowca na uniwersytecie w Sheffield, autor książki „Transnational Homosexuals in Communist Poland” jak i autor licznych artykułów naukowych zajmujących się tematami, takimi jak kultura queer, digital media i migracja. Podzieli się on swoją wiedzą na temat relacji pomiędzy polską tożsamością a tożsamością LGBT.

Marietta Przybylek

Zdjęcia (4)


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe