Tolstoy i Mackiewicz

  • 06.01.2022, 12:22
  • Dobrosława Platt

Podziel się:

Oceń:

Tolstoy i Mackiewicz Fot. Biblioteka Polska POSK w Londynie Spotkanie w Teatrze POSK-u. Od lewej: Nicolai Tolstoy, dr Marek Laskiewicz.
Zamierzałam dzisiejszy tekst poświęcić innym książkom, ale spotkanie z Nikolai Tolstoyem-Miloslawskim, które odbyło się w POSK-u 7 grudnia, sprowokowało mnie do ponownego odwołania się do twórczości Józefa Mackiewicza. Tym razem do jego książki pt. Kontra, bo właśnie tę publikację przywołał gość spotkania, prowadzonego przez prezesa POSK-u, dra Marka Laskiewicza, a inicjatorką którego była Pani Barbara Hamilton.

NIKOLAI TOLSTOY

Życiorys brytyjskiego historyka jest niezwykle interesujący. Należy on bowiem do znaczącego rosyjskiego rodu Tołstojów, którego najbardziej znaną postacią jest pisarz, Lew Tołstoj (1828-1910), jego daleki kuzyn. Ojciec Nikolai, Dimitri Tolstoy, został wywieziony ze zrewolucjonizowej Rosji w 1920 r. do Londynu przez Angielkę, Lucy Stark, której Nikolai dedykował książkę Stalin’s Vengeance. The Final Truth about the Forced Return of Cossacs after World War II (Academica Press, Washington-London, 2021), prezentowaną w POSK-u. 

Nicolai urodził się w Londynie w 1935 r., a jego matka, Mary Wicksteed, wkrótce rozwiodła się z Dimitri i wyszła za mąż za znanego angielskiego pisarza, Patricka O’Briana. Właściwie Nicolai był więc wychowywany poza kulturą rosyjskich emigrantów, pośród których przebywał jego ojciec. A jednak niektóre elementy tej kultury, poznane w dzieciństwie, zapadły mu głęboko w pamięć i w jakiejś mierze kształtowały jego osobowość. Był bowiem ochrzczony w prawosławnej cerkwi, przez pewien czas bawił się z dziećmi rosyjskich „białych” emigrantów, bywał w ich domach, wyposażonych w ikony, zdjęcia bojarów, portrety carów i to zapamiętał, mimo że ów kontakt nie trwał długo.

Kształcił się w Royal Military Academy Sandhurst i w Trinity College w Dublinie, gdzie studiował historię. Jego pierwsze publikacje opowiadały o celtyckich mitach; zajmował się królem Arturem i Merlinem. 

„Repatriacja” Rosjan do ZSRR

W latach siedemdziesiątych zaczął jednak poświęcać także uwagę II wojnie światowej. To wówczas pojawiła się pierwsza jego książka z tej dziedziny Victims of Yalta (1977; tytuł amerykańskiego wydania: The Secret Betrayal), w której opisuje zróżnicowaną sytuację ok. pięciu milionów Rosjan, którzy z różnych powodów znaleźli się w Niemczech: byli pośród nich jeńcy wojenni, emigranci po rewolucji październikowej, antybolszewicy, „biali” Rosjanie, Kozacy, a także żołnierze ROA (Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej) pod dowództwem gen. Andrieja Własowa.

To w tej książce po raz pierwszy Tolstoy krytykował Brytyjczyków za wydanie Stalinowi Rosjan, przebywających w 1945 r. w alianckich strefach okupacyjnych. Tam także poruszył sprawę serii sekretnych konferencji, które odbywał Churchill ze Stalinem w Moskwie w okresie od 9 do 19 października 1944 r., podczas których nastąpił faktyczny podział stref wpływów między ZSRR, Wielką Brytanię i USA, a sprawa oddania polskich ziem ZSRR została tam właśnie ostatecznie zdecydowana. 

Podczas tych konferencji zdecydowano także o wydaniu Rosjan - mowa była o obywatelach ZSRR, znajdujących się w zachodnich strefach okupacyjnych Niemiec - Stalinowi. Nazywano to „repatriacją”, choć było wiadomo, że nikt z nich do sowieckiej Rosji wracać nie chce, bo wszyscy walczyli przeciwko bolszewikom. O tych konferencjach rzadko się wspomina w historiografii.

Operacja Keelhaul

Operacja ta była głównie efektem konferencji moskiewskich, choć dopiero po porozumieniu w Jałcie, uzyskała taką nazwę. Uzgodniono wówczas, że zachodni alianci będą przekazywać władzom ZSRR wszystkich jego obywateli. Operacja, uznana za tajną, utrzymywana była w sekrecie także na Zachodzie do końca lat 70 XX wieku – Aleksander Sołżenicyn nazwał ją „ostatnim sekretem drugiej wojny światowej”. Zemsta Stalina dotyczyła nie tylko tych, którzy walczyli z bolszewikami, ale także tych, którzy dali się wziąć do niemieckiej niewoli. Trzeba bowiem ich było poddać reedukacji według stalinowskich metod.

W dniach 29 maja, 1 i 3 czerwca 1945 r. w Lienz (Austria) ok. 45 tys. ludzi, w tym nie tylko rozbrojeni żołnierze i oficerowie, ale także starcy, kobiety i dzieci, ładowani byli na ciężarówki, wbrew swojej woli, przy udziale czołgów i uzbrojonych brytyjskich żołnierzy, którzy brutalnie przerywali modlitwy i procesje, żeby wykonać rzetelnie porozumienie Churchilla ze Stalinem. Bici, okradani nawet z drobnych przedmiotów, wysyłani byli na pewną śmierć. Już bowiem kilkaset metrów dalej za rzeką Drawą enkawudziści wyciągali niektórych ludzi z transportu i dla przykładu rozstrzeliwali. Reszta jechała dalej, skazana na zesłanie lub więzienie, a dzieci – na życie tzw. bezprizornych. Niektórzy, wiedząc, że taki właśnie los ich czeka, często na oczach brytyjskich żołnierzy, popełniali samobójstwa.

Akcję rozpoczęto od oszustwa. 28 maja Brytyjczycy ogłosili, że zapraszają około dwóch tysięcy kozackich oficerów na konferencję do miasteczka Spittal. Wchodzący do ciężarówek, przekonywani, że jadą jedynie na kilkugodzinną naradę, mieli nadzieję, że rozpoczną się rozmowy o tym, jak mają się przygotować do dalszej walki z bolszewikami. Pojawiały się nawet informacje, że mają być przetransportowani do Australii. Tymczasem, kiedy przybyli do Spittal, przy pomocy pałek i karabinów brytyjscy żołnierze, zapędzili kozackich oficerów do kolejnych ciężarówek, które miały ich przewieźć do sowieckiej zony.

W kolejnych książkach Stalin’s Secret War (1981) oraz The Minister and the Massacres (1986) Tolstoy oskarża Harolda Macmillana, wówczas pełniącego funkcję stałego przedstawiciela Wielkiej Brytanii w basenie Morza Śródziemnego, który doradzał gen. Alexandrowi, aby ten zignorował notę Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zakazującą „repatriacji” osób, które nie są obywatelami ZSRR. W nocie tej nakazywano, żeby rozróżnić np. Kozaków, którzy nie są obywatelami sowieckimi od tych, którzy nimi są. 

W podobnym duchu, nieprzywiązywania wagi do obywatelstwa „repatriantów”, Macmillan doradzał gen. Charlesowi Keightleyowi, dowódcy V Korpusu, bezpośrednio odpowiedzialnemu za przeprowadzenie tej operacji. Byli tam nie tylko Rosjanie, Kozacy, ale także Słoweńcy, Serbowie i Chorwaci, walczący z komunistyczną partyzantką Tito.

Sprawa o zniesławienie

 W książce The Minister and the Massacres o zbrodnię wojenną oskarżył Tolstoy również lorda Aldingtona, Tobby’ego Low, polityka i biznesmena, który w 1989 r. oddał sprawę do sądu, oskarżając Tolstoya i rozpowszechniającego tę informację Nigela Wattsa, o zniesławienie. Tolstoy sprawę przegrywał w kolejnych instancjach, mimo przedstawianych kopii dokumentów i świadków. Oryginalne dokumenty zaczęły ginąć. Skazano go na zapłatę półtora miliona funtów pozywającemu oraz pół miliona funtów kosztów sądowych. Tak wysokiej kary w Wielkiej Brytanii w sprawie o zniesławienie jeszcze nie zasądzono. 

Dopiero Europejski Trybunał Praw Człowieka, w którym Tolstoy złożył również apelację, orzekł, że wysokość zasądzonej kary jest równoznaczna z pogwałceniem jego wolności wypowiedzi. Nie zmieniało to jednak wyroku. Tolstoy ogłosił bankructwo, a wiele osób m. in. Alexander Sołżenicyn, Roger Scruton, politycy i adwokaci ruszyli mu na pomoc, zbierając pieniądze. Książka zniknęła z księgarń i bibliotek. 

Stalin’s Vengeance. The Final Truth about the Forced Return of Cossacks after World War

Tolstoy jednak nie zrezygnował z tematu, nadal poszukiwał świadków i dowodów na wykazanie winy konkretnych osób, które podjęły decyzję o bezwzględnym wykonaniu Operacji Keelhaul, mimo że wytyczne wskazywały na możliwość wyłączenia pewnej grupy osób m. in. „białych” Rosjan, Kozaków, którzy nie byli obywatelami ZSRR oraz Serbów, Słoweńców i Chorwatów, walczących z komunistyczną partyzantką Tito. 

Te nowe dowody odnalazł w rosyjskich archiwach, które zostały mu udostępnione za specjalną zgodą prezydenta Jelcyna. 

Ponownie pojawiają się więc oskarżenia, kierowane pod adresem późniejszego premiera Macmillana oraz lorda Aldingtona, Tobby’ego Low, który wówczas był trzydziestoletnim brygadierem, szefem sztabu generalnego dowództwa brytyjskich sił zbrojnych. Tolstoy dowodzi, że Aldington był nie tylko autorem definicji, nieprecyzyjnie formułującej, kto jest obywatelem sowieckim, ale również autorem podstępu, którego celem było zwodzenie Kozaków. Mówiono im bowiem, że pojadą do północnych Włoch, aby utworzyć większe zgromadzenie wojskowe do dalszej walki i nie będą wydani Sowietom.

Józefa Mackiewicza Kontra. „Ludzkie rzeczy”

Podczas spotkania Tolstoy podkreślił, że pierwszą osobą, która opisała to utrzymywane w tajemnicy wydarzenie, wydawania przez Brytyjczyków Kozaków Sowietom, a Chorwatów, Serbów i Słoweńców komunistom Tito, był polski pisarz na emigracji, Józef Mackiewicz. Opisał to wydarzenie w powieści Kontra, wydanej przez Instytut Literacki w Paryżu w 1957 r.

Jednak Mackiewicz w tej sprawie zabrał głos już wcześniej. Opublikował bowiem najpierw artykuł Zbrodnia w dolinie rzeki Drawy („Wiadomości”, Londyn, nr 10, 23.10.1955; także w tomie Fakty, przyroda i ludzie, Londyn 1984 i następne). Pisze tutaj: „Cała sprawa nie interesuje mnie ze względów politycznych. Zacząłem ją badać raczej przez ciekawość rzeczy najgłębiej ludzkich, objętych niewłaściwym mianem: „nieludzkich”. Swojego czasu pisałem o Ponarach pod Wilnem, gdzie mordowano Żydów. Pisałem o Katyniu, gdzie mordowano oficerów polskich. Może zaważyła tu co nieco i ta okoliczność, że i w Ponarach, i w Katyniu byłem osobiście. Otóż byłem też w dolinie rzeki Drawy. Wprawdzie na kilka miesięcy przed opisywanymi wypadkami, ale znam teren, a teren wielkiej chwały czy wielkiej zbrodni ma w sobie zawsze coś przyciągającego. Teren! W danym wypadku spiętrzone fale rzeki, po których płynęły później trupy; łąki, po których biegały później bezpańskie konie; idealnie obojętne szczyty gór, jak zawsze pochłonięte wyłącznie mijaniem się z obłokami; cała przestrzeń dramatu od Villach poprzez Spittal, Steinfeld, Oberdrauburg i Lienz, z ich spiczastymi wieżami kościółków katolickich, które dzwoniły o zmiłowanie nad ludem prawosławnym, zanim ich władze brytyjskie tego dzwonienia nie zakazały”. 

To w tym artykule pojawią się pierwsze opisy wydarzenia, które uzyskają znakomity epicki wyraz w Kontrze. Powieść opowiada o losach rodziny Kolcowych od ich zaangażowania w walce przeciwko rewolucji październikowej aż po rezultaty wydarzeń nad Drawą. 

Nestor rodziny, Aleksander, walczył razem z synem, Saszą przeciwko bolszewikom. W obawie przed zemstą uciekają w różne strony: Aleksander do Azerbejdżanu (tam ukrywa się u córki Uli), a Sasza do Jugosławii. Najmłodszy syn, Mitia, którego ojciec tuż przed wybuchem rewolucji odwiózł do szkoły kadetów do Kijowa, w 1920 razem ze szkołą ucieka do Rumunii. Pierwsze rozczarowanie, jakiego doświadcza Mitia, to stosunek Rumunów do uciekających dziesięcio-, dwunastoletnich dzieci, których początkowo przyjmują, żeby za chwilę ich deportować i oddać w ręce bolszewików. Ale dzieci bolszewików nie interesują. Dlatego stają się tzw. bezprizornymi i włóczą się z bandą przestępców. Mitia trafia do łagru, gdzie kończy szkołę dla agronomów i uczy się życia w zakłamywaniu własnej biografii: nie przyznaje się, że jest Kozakiem, nie mówi o szkole kadetów, nie opowiada o rodzinie. Po wyjściu z łagru żeni się, ale żona nie dowiaduje się o jego przeszłości. To ona złoży niedługo później donos na męża, który ponownie trafia do łagru. Kiedy Niemcy napadają na Rosję, zgłasza się jako ochotnik do wojska, wraca do rodzinnego chutoru, który stał się już kołchozem i tu spotyka ojca. Mimo że Niemcy nie mają zamiaru początkowo korzystać z pomocy Kozaków, to jednak ci angażują się w walkę przeciwko bolszewikom.

Po wycofaniu się Niemców w 1945 r. część wojsk kozackich razem z rodzinami pod dowództwem atamana Domanowa znalazła się w północnych Włoszech, inni walczyli z komunistyczną partyzantką Tity (XV Korpus Kozacki) w Jugosławii, gdzie zginął Sasza.

W północnych Włoszech Kozacy zaskoczeni są, że spotykają Włochów, ludzi Zachodu, którzy oczekują na nadejście Armii Czerwonej. Uważali bowiem, że wszyscy mieszkańcy Zachodu muszą być przeciwko bolszewizmowi – to kolejny zawód. Wierzą jednak nadal w Brytyjczyków i Amerykanów i wierzą, że ci zechcą ich wykorzystać do przyszłej walki przeciwko Sowietom. Kiedy już wycofali się do strefy okupowanej przez Brytyjczyków, ósmy batalion szkocki rozbraja ich. Ponieważ rozpoczynają się rozmowy, Kozacy znów uwierzą w zapewnienia Brytyjczyków, którzy ręczą słowem honoru, że nie zostaną wydani sowieckim władzom. Dzieci częstowane czekoladą i pomarańczami, dorośli  - tytoniem, nie przewidują zagrożenia. Wtedy oficerowie kozaccy zapraszani są na konferencję z oficerami brytyjskimi, ale takiej konferencji nie będzie – potem okazuje się, że jako pierwsi oddani zostali w ręce NKWD. 

Wreszcie Brytyjczycy działają już bez ogródek: otaczają Kozaków czołgami, uzbrojonymi żołnierzami, a opierających się brutalnie biją kolbami. Ginie wówczas Aleksander Kolcow, wierzący, że Zachód będzie ich chciał wykorzystać do walki z komunistami.

Kozacy próbują stawiać bierny opór, modlą się, organizują procesję i znów wierzą, że – zgodnie z obyczajem – nikt nie zagrozi modlącym się: „Jeszcze przez pewien czas trwały modły, śpiewano nabożne pieśni. Nikt właściwie nie wiedział, o co się modli. O cud?... Nagle, na dany rozkaz, żołnierze rzucili się w tłum, rozrywając łańcuch rąk i bijąc kolbami i pałkami po obnażonych do modlitwy głowach, po plecach, ramionach, po twarzach. Od razu zrobiło się zamieszanie, powstała panika. Wśród krzyków i lamentu deptano i zadeptywano się wzajemnie”. (s. 199).

Mackiewicz pokazuje jednak, że byli też uczciwi Brytyjczycy, którzy przestrzegali prawa. Jak major Davis, informujący, że ci, którzy przedstawią dokumenty, że przed 1 września 1939 nie byli na terenie Sowietów, nie będą „repatriowani”. Mimo to: „podążały na wschód transporty  innych miejscowości, wioząc przymusowo deportowanych Rosjan i przedstawicieli prawie wszystkich podsowieckich narodów, które zbuntowały się przeciwko ustrojowi komunistycznemu. Mocarstwa zachodnie lojalnie wykonały zobowiązania powzięte wobec swego sojusznika. Mniej więcej przy zachowaniu odpowiedniej proporcji gwałtu, łez, krwi, rozpaczliwych samobójstw, wywożono ludzi z Kempten, Hessen, Mannheim, Dachau, Platting, z Salzburga, Deggendorfu, z České Budějovice, i z innych, po prawdzie rzekłszy, niezliczonych obozów. Konkretna statystyka nie została nigdy ogłoszona”. (s. 268).

Mitia ocalał. Ożenił się i żył we Frankfurcie. Czasem spotyka się z dawnymi towarzyszami niewoli i zabiera głos w dyskusji. Już na zakończenie Kontry takie padają słowa:
„– Gadać! Dużo ty, inni, mają z tego gadania!
- Dużo – niedużo, a od tego zależy wszystko. Nie od takiego, czy innego prawa do życia, a od prawa do gadania. Nie żeby zaraz skutek jaki był. Czasem lata przejdą, a czasem dużo lat. Ale ludzie spostrzegają swoje błędy, naprawiają swoje błędy. Nie od maszyn to idzie, bracia, nie od wynalazków takich czy innych. A od gadania. U nas stare przysłowie mówiło: „Język i do Kijowa doprowadzi”. To może przed bardzo dawnymi wiekami to przysłowie wymyślono, a Kijów znaczył w nim niby cel. Także samo i teraz: gadanie, a w końcu dojdziesz do prawdy. Tą, czy inną drogą. Bo wolność gadania to znaczy wolność wyboru, żeby tam nie wiem, jaka w tej chwili działa się krzywda, i komu. Ale gadać o niej wolno. Ot, co jest najważniejsze. Ale dopiero tam, gdzie gadać zabroniono, gdzie: nie-ma- gadania! Aaa…wtedy dopiero, bracia, nie można mieć nadziei.”
    
Mitia cieszy się więc, że znalazł się po stronie, która daje wolność „gadania”. Nie przewidział, że Tolstoyowi, autorowi, który będzie również opowiadał tę historię, będzie można tego zakazać, okładając karą finansową nie do udźwignięcia. A inny tytuł powieści Józefa Mackiewicza będzie miał także tutaj zastosowanie: Nie wolno głośno mówić. Jednym słowem: czytajcie Józefa Mackiewicza, bo wiele w jego powieściach trafnych uwag, prawdziwych odniesień do wydarzeń historycznych i wiele ponadczasowych treści moralnych.

[Cytaty z Kontry wg wydania: J. Mackiewicz, Kontra, Londyn, 2009]. 
    

Dobrosława Platt

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe